Senator RP – pełnomocnikiem Kobylańskiego
30-07-2010 / AP
 | Zbigniew Cichoń, pełnomocnik Jana Kobylańskiego, podczas posiedzenia Senatu RP, marzec 2010 /fot. Internet |
Wczoraj Sąd Okręgowy w Warszawie zebrał się na pierwszej rozprawie. Odroczono ją do 21 grudnia. Wtedy będą zeznawać świadkowie Sikorskiego – b. ambasadorowie RP Ryszard Schnepf i Jarosław Gugała oraz dziennikarz Mikołaj Lizut, który opisał sprawę Kobylańskiego. W sądzie nie stawił się ani powód, ani pozwany – reprezentowali ich adwokaci.
Przedmiotem procesu o ochronę dóbr osobistych są sformułowania Sikorskiego z wywiadu-rzeki pt. "Strefa zdekomunizowana". Obecny szef MSZ nazwał szefa organizacji polonijnej w Ameryce Płd. "antysemitą i typem spod ciemnej gwiazdy"; podkreślał, że pion śledczy IPN rozważał postawienie Kobylańskiemu zarzutu o szmalcownictwo w czasie II wojny światowej.
Kobylański domaga się w pozwie, by sąd nakazał Sikorskiemu wpłatę 20 tys. zł na rzecz Ruchu Obrony Życia im. ks. Jerzego Popiełuszki oraz opublikowanie przeprosin w "Rzeczpospolitej", "Gazecie Wyborczej" i "Naszym Dzienniku".
- Zmuszony jestem podtrzymać słowa, które zapisałem w książce. Będę czekał na proces i postaram się tę tezę udowodnić – mówił w 2009 r. szef MSZ na wiadomość o pozwie. Sikorski podkreślał, że Kobylańskiemu "nie spodobała się" również jego wypowiedź, iż "dopiero minister Władysław Bartoszewski miał "dość jaj", żeby go (Kobylańskiego) odwołać z funkcji konsula honorowego w Urugwaju".
- Takie słowa nie są dopuszczalne, zwłaszcza jeśli chodzi o szefa dyplomacji, którego obowiązuje szczególna kurtuazja – mówił wczoraj w sądzie pełnomocnik Kobylańskiego mec. Zbigniew Cichoń. Powiedział, że oba określenia są pejoratywne i naruszają dobra osobiste powoda. – To nie jest pierwsza tego typu wypowiedź pozwanego; były także wobec śp. Lecha Kaczyńskiego – mówił w sądzie adwokat, który jest senatorem wybranym z listy PiS. Dodał, że Kobylański jest osobą "ze wszech miar zasłużoną" i że odznaczył go "m.in. prezydent Aleksander Kwaśniewski".
O oddalenie pozwu wniósł reprezentujący ministra mec. Łukasz Rędziniak, który uznał cytowane słowa za zasadne i nie naruszające dóbr powoda. – On jest oczywistym antysemitą – powiedział. Przypomniał wypowiedź Kobylańskiego, że "w MSZ są sami Żydzi" i inne jego wystąpienia. Podkreślił, że osoba publiczna musi się liczyć z krytycznymi ocenami swej działalności.
Adwokat Sikorskiego przypomniał też wypowiedź ministra sprawiedliwości w rządzie SLD Andrzeja Kalwasa, który mówił o możliwości ekstradycji Kobylańskiego w związku ze śledztwem IPN w sprawie domniemanego wydania żydowskiej rodziny w ręce Niemców podczas II wojny światowej. -Sprawę tę IPN umorzył tylko z powodu przedawnienia – podkreślił Rędziniak. – Jeśli wobec kogoś były takie zarzuty, to można go nazwać "typem spod ciemnej gwiazdy – dodał. Rędziniak złożył w sądzie taśmę z nagraniami antysemickich wypowiedzi Kobylańskiego. Mec. Cichoń powiedział, że nie będzie ich komentował do czasu zapoznania się z nimi.
Przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Mokotowa trwa proces kilkunastu polskich dyplomatów i ludzi mediów, których Kobylański oskarżył w prywatnym procesie karnym o zniesławienie. Domaga się, by każdy z podsądnych wpłacił 100 tys. zł na cel charytatywny. Argumentem obrony są słowa prezesa USOPAŁ, np. że "jedna trzecia polskich biskupów to Żydzi"; "Żydzi zawsze będą nienawidzić Polaków", bo mają "parszywe geny". Kolejny termin tej sprawy – pod koniec sierpnia.
87-letni Kobylański to milioner, m.in. sponsor Radia Maryja, założyciel i szef Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej (USOPAŁ), b. konsul honorowy RP w Urugwaju (odwołany w 2000 r. m.in. za antysemickie wypowiedzi przez ówczesnego szefa MSZ Władysława Bartoszewskiego).
W 2004 r. Mikołaj Lizut w "Gazecie Wyborczej" opisał działalność Kobylańskiego. Według jednej z wersji jego życiorysu, w 1942 r. trafił na Pawiak i do obozów koncentracyjnych. Po wojnie znalazł się w Austrii, potem we Włoszech; dorobił się wielkich pieniędzy, a w 1952 r. wyjechał do Paragwaju; wiele wskazuje na to, że za pomocą siatki Odessa wspomagającej ucieczkę z Europy nazistów i ich współpracowników – twierdził dziennikarz "GW". Jego zdaniem nazwiska Kobylańskiego nie ma w obozowych dokumentacjach. "GW" sugerowała, że rola Kobylańskiego w obozach koncentracyjnych mogła nie być jednoznaczna, co miało być głównym powodem jego wyjazdu do Ameryki Łacińskiej.
W 2005 r. TVP ujawniła dokumenty, z których wynika, że w 1953 r. prokurator generalny Austrii ostrzegał przed Kobylańskim władze Paragwaju, dokąd ten początkowo wyemigrował (potem przeniósł się do Urugwaju). W tym dokumencie określono Kobylańskiego jako "niebezpiecznego agenta, prowokatora i sowieckiego szpiega", osobę, która stanowi niebezpieczeństwo "dla wspólnych interesów Zachodu".
Zdaniem komentatorów, to dzięki pieniądzom Kobylańskiego o. Tadeusz Rydzyk mógł wybudować w Toruniu nowe studio swojej telewizji Trwam. "Atak na pana Kobylańskiego, to nie jest na pana Kobylańskiego, tylko to jest uderzenie w Radio. Może wrócimy kiedyś do tego. Ja nie chcę w tej chwili się wypowiadać. Na człowieka, który ma wielkie zasługi uderzają, kłamią na niego" – mówił wtedy o. Rydzyk na antenie swego radia.
Sam Kobylański twierdzi, że wszystkie informacje polskich mediów na jego temat są nieprawdziwe i obliczone na skompromitowanie go jako działacza polonijnego w Ameryce Płd. oraz na "odwrócenie uwagi społeczeństwa od rzeczywistej sytuacji w kraju". (Za „Gazeta Wyborczą”)
|