Leopold Unger laureatem nagrody Jana Karskiego
22-07-2010 / AP
 | Leopold Unger /fot. Internet |
Nagrodzie ustanowionej przez Towarzystwo Jana Karskiego patronują Jerzy Buzek, przewodniczący Parlamentu Europejskiego, i Elie Wiesel, laureat pokojowej Nagrody Nobla. Dotychczas jej laureatami byli m.in. ks. prof. Józef Tischner, Jacek Kuroń, Marek Edelman, kard. Stanisław Dziwisz, redakcja "Tygodnika Powszechnego" oraz włoska dziennikarka i pisarka Oriana Fallaci.
Oto fragmenty wystąpienia laureata, który ze względu na podeszły wiek i stan zdrowia nie mógł uczestniczyć w uroczystościach:
„Z głęboką pokorą, ogromnym wzruszeniem i takąż wdzięcznością, z wielkim żalem, że stan zdrowia nie pozwala mi na udział w tym wielkim święcie, ale z dumą, patrząc na listę moich poprzedników, świadom rangi zaszczytu, jaki mnie dziś spotyka, przyjmuję dziś Orła Karskiego, najcenniejszego i najbardziej wymownego chyba w kontekście mojej biografii wyróżnienia ze wszystkich, jakie mogły przypaść mi w udziale.
Wróciłem do Karskiego, przenosząc w 2009 roku, na łamach "Gazety Wyborczej", na teren Polski "wojnę" z Yannickiem Haenelem, francuskim autorem paszkwilu o kurierze. U Haenela, jak niektórzy może wiedzą, jest trzech Karskich. Pierwszy wyrwany z "Shoah" Lanzmanna, drugi skompilowany z pism Karskiego. Trzeci Karski jest całkowicie wymyślony przez Haenela – pisarza. Jest to długi, fikcyjny monolog pseudo-Karskiego mający ujawnić jego najbardziej ukryte i za życia niewypowiedziane myśli.
Transformacja literacka nie ma granic. Elegancko więc mówiąc, książka Haenela jest literacką próbą przełamania granicy między fikcją a rzeczywistością. Mówiąc zaś zwyczajnie, jest to wersja Haenela tego, co Karski rzekomo miałby światu do powiedzenia, gdyby mógł i chciał dziś w ogóle coś światu powiedzieć. To takie majaczenie, które Haenel woli włożyć w usta Karskiego, aby nadać swojej wizji cynicznego Zachodu jakąś dozę wiarygodności.
Dlaczego ja się w ten spór mieszam, spór, który uważam za niegodny jego prawdziwego, a nie wymyślonego kontekstu historycznego? Bo Karski obok Giedroycia był i jest, proszę państwa, częścią mojego widzenia świata, współkształtowali oni mój stosunek do polskości i do rodzaju ludzkiego. Bo Karski i Giedroyc pomogli kształtować moją tożsamość człowieka, obywatela i, w pewnym sensie, narzucili bardzo ambitny i wymagający model dziennikarza i dziennikarstwa.
Martwi, wiadomo, nawet najwięksi za życia, zaocznie mogą być bezkarnie sądzeni. Karski sam bronić się już nie może. Dziś zbyt wielu chce i mówi w jego imieniu. A przecież on zostawił dosyć śladów. Idźcie, wołam, tym tropem, a jemu dajcie spokój. I przenieście Karskiego, razem z Giedroyciem, do polskiego Panteonu, którego nie ma, a gdzie obaj ci Polacy, dziś spoczywający nie na Wawelu, ale daleko, w obcej ziemi, powinni otwierać listę obecnych.
Polski kurier Jan Karski sprawił, że żaden rząd zachodni nie mógł powiedzieć, że nie usłyszał prawdy o Zagładzie. I że do dzisiaj się z tego wytłumaczyć nie potrafi. To wielka lekcja. Nie lekcja historii, ale lekcja polityki. I ostrzeżenie. Takie mianowicie, że to, iż – jak powiedział Aldous Huxley – ludzkość nie potrafi korzystać z lekcji historii, jest najważniejszą lekcją, jakiej historia nam udziela. O tym właśnie chciał nas przekonać Jan Karski” – mówił Leopold Unger w nagraniu przesłanym na uroczystość wręczenia mu nagrody Orła Jana Karskiego.
Jan Karski (właściwie Jan Kozielewski), urodził się w Łodzi w 1914 roku, zmarł 13 lipca 2000 w Waszyngtonie. Absolwent Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, a potem urzędnik polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, podczas II wojny światowej został jednym z najważniejszych kurierów polskiego państwa podziemnego. Podczas jednej z misji aresztowany na Słowacji, katowany w gestapo, został odbity ze szpitala w Nowym Sączu. Przez całe życie wyrzucał sobie, że po tej akcji Niemcy w odwecie rozstrzelali kilkadziesiąt osób.
W 1942 wszedł do warszawskiego getta i obozu w Izbicy Lubelskiej. Informacje o tym jak Niemcy mordują Żydów zawiózł do Londynu. W imieniu polskiego rządu, jako naoczny świadek, relacjonował Holocaust i przedstawiał propozycje polskich Żydów jak świat mógłby zatrzymać zagładę. Przez trzy lata spotkał się z setkami polityków, publicystów, artystów. Przyjął go m.in. prezydent Stanów Zjednoczonych Franklin Delano Roosevelt. Karski napisał też książkę "Story of a Secret State" ("Tajne państwo"), która stała się światowym bestsellerem.
Świat był poruszony relacją Karskiego, ale mało kto uwierzył w rozmiary okrucieństwa Niemców wobec Żydów. Polskiemu kurierowi nie udało się zatrzymać Holocaustu.
Po wojnie przez 40 lat wykładał stosunki międzynarodowe na jezuickim Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie . Jego studentem był m.in. Bill Clinton. W 1982 roku otrzymał tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata i posadził drzewko w Yad Vashem w Jerozolimie.
Odznaczony Orderem Orła Białego, doktor honoris causa ośmiu uniwersytetów polskich i amerykańskich. W 1998 roku otrzymał nominację do pokojowej Nagrody Nobla. (Za „Gazetą Wyborczą”)
|