Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Przegląd prasy »

Spojrzeć oczyma Abrahama

YnetNews

tłum. Małgorzata Pasicka


26-02-2010 / MP

Decyzja premiera Netanjahu o wpisaniu Groty Patriarchów – dla muzułmanów to Meczet Ibrahima – na listę narodowego dziedzictwa wywołała poważne napięcie w relacjach izraelsko–palestyńskich. Czy nie można by uczynić Hebronu symbolem współistnienia, nie zaś unilateralizmu? – pyta Avraham Burg na łamach YnetNews.


Grota Patriarchów – Meczet Ibrahima / fot. Internet

Grota Patriarchów – Meczet Ibrahima / fot. Internet

Hebron jest miastem o wielkim potencjale. To tutaj zrodziły się dwa podstawowe wzory naszej relacji z innymi mieszkańcami tych ziem.

Abraham, nasz praojciec, dokonał pierwszego w dziejach narodu hebrajskiego zakupu na ziemi Izraela. Nie przejął groty Patriarchów siłą czy jednostronnie. Nie chciał także otrzymać jej darmo, na drodze unilateralizmu strony przeciwnej. Nalegał na negocjacje i wymianę.

Drugi wzór wypisała krwią hebrońska masakra w 1929 roku. Przemoc, krew i unilateralizm naznaczyły nasze relacje z Palestyńczykami na całe pokolenia. Od tamtej pory Bliski Wschód działa w systemem binarnym: zero albo jeden, wygrywam tylko wtedy, gdy pokonuję.

Gdy premier Benjamin Netanjahu pospiesznie zdecydował, pod naciskiem i w sytuacji paniki, wpisać Grotę patriarchów i grób Racheli na listę narodowego dziedzictwa, tak naprawdę uległ palestyńskiemu unilateryzmowi z 1929 roku, odrzucając naczelną zasadę wzajemności i współistnienia wprowadzoną przez Abrahama.  

Netanjahu nie mógł nawet pomyśleć o możliwości współpracy w kwestii Groty Patriarchów, bo podobnie jak wielu innych nie potrafi radować się świętością tego miejsca, skoro jako miejsce pochówku naszych wspólnych praojców czczą je także miejscowi muzułmanie. I znów, zasada binarna prowadzi do rozlewu krwi.

Co by się stało, a właściwie: czy stałoby się coś złego, gdyby premier Izraela zadzwonił do prezydenta Palestyny i powiedział: „Przyjacielu, mamy właśnie wznowić negocjacje. Zróbmy razem coś, co byłoby symboliczne i znaczące. Odnówmy wspólnie Grotę Patriarchów, synagogę i meczet, i zmieńmy procedury wstępu i modlitwy tak, by z miejsca spornego przemienić je w symbol pokoju, dialogu i przyjaźni w duchu Abrahama, praojca obu naszych narodów”.

Czy to jest bezpodstawne? Czy to jest niemożliwe? Czy zbyt głupie? Nie sądzę. Rzecz w tym, że psychologia i religijna gorliwość wzięła górę w toku myśli politycznej także premiera Izraela.

Ale jeszcze nie jest za późno. Niektórzy uświęcają miejsca i skały. Szanuję ich wiarę, lecz ta wiara nie musi być kosztem innych ludzi czy, nie daj Boże, ludzkich ofiar. Nadal da się zrobić to inaczej.

Źródło: Avraham Burg, Adopt Abraham’s vision, „YnetNews” , 25 lutego 2010.

do druku

poleć stronę