Forum
   
Forum

o nas

Polecamy

Internetowe Forum Pracy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Zaproszenia

Kraków

Poza Krakowem

Zaproszenia -> archiwum:

Newsletter

Należy wpisać tylko adres e-mail.

   

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Przegląd prasy »

Burka i nikab wykluczone z francuskiej przestrzeni publicznej

Wprost


23-07-2010 / VL

„Wyrok zapadł w przeddzień święta narodowego. Burkę, muzułmańską szatę skrywającą postać kobiety, oraz nikab ze szczeliną na oczy skazano na wygnanie z francuskiej przestrzeni publicznej” – pisze Grzegorz Dobiecki w tygodniku „Wprost”.


(fot. Internet)

(fot. Internet)

Wyrok zapadł – po półrocznych „zabiegach edukacyjno-pedagogicznych” ustawa zakazująca kobietom noszenia burek i nikabów wejdzie w życie. „Za złamanie zakazu grozi 150 euro grzywny; za zmuszanie do jego złamania – nawet 30 tys. euro i rok więzienia. Kara ulega podwojeniu, jeżeli zmuszaną jest nieletnia” relacjonuje Grzegorz Dobiecki.

Projekt ustawy już rok temu podzielił francuskie społeczeństwo i scenę polityczną. Przed ponad rokiem prezydent Sarkozy powiedział, że „burka nie jest mile widziana na terytorium Republiki. Zakrywanie twarzy burką lub nikabem nie jest problemem natury religijnej, lecz społecznej: stanowi zamach na godność kobiety”.

Podobnie o problemie wypowiada się Yvette Roudy, minister do spraw kobiet za czasów prezydentury Mitterranda: „Fundamentaliści [islamscy] to nie głupcy, zaczynają sprytnie – od burki. Ale wkrótce zażądają oddzielnych godzin na miejskich basenach i osobnych klas w szkołach. To będzie apartheid”.

Walcząc o godność kobiety można osiągnąć dużo więcej, niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Dobiecki pisze: „Ta, która wdziewa burkę lub nikab z własnego wyboru, ma prawo czuć się dyskryminowana i szykanowana przez państwo. (...) Z kolei kobiety, które zakrywają twarz nie z własnej woli, stają się pionkami w rozgrywce z prawdziwym przeciwnikiem: z ojcami, mężami i braćmi, którzy je do tego zmuszają. Państwo nie ogłasza intencji wprost, chociaż dysproporcja kar (150 euro wobec 30 tys. lub 60 tys. euro i zagrożenie więzieniem) jest wymowna.” Solidarność z decyzjami rządu wyraziły kobiety-muzułmanki, powołując do życia stowarzyszenie „Ni putes, ni soumises” (w tłumaczeniu Krzysztofa Rutkowskiego „Ani kurwy, ani kuchty”). Jest o co walczyć – Francja liczy 64 mln mieszkańców, z czego 5-6 mln to muzułmanie. Nowe prawo miałoby więc objąć ok. 2 tys. kobiet.

Z raportu Dobieckiego wynika, że Francuzi mają czego się lękać i z czym walczyć – „ekstremiści muzułmańscy świadomie upowszechniają wizerunek islamu wojującego, aby Zachód czuł przed nimi strach. Dlatego płoną samochody na przedmieściach i flagi zerwane z gmachów merostw. Dlatego francuscy Arabowie i czarni zagłuszają gwizdami <Marsyliankę> z trybun stadionów” – jak zauważa Malek Chebel, muzułmański intelektualista.

Zatwierdzony przez francuski sejm projekt ustawy czeka jeszcze długa droga, zanim ustawa wejdzie w życie. Najpierw uchybień poszuka w niej Rada Konstytucyjna, następnie – trybunał w Strasburgu. Nie jest to jedynie formalność – Rada Stanu (Conseil d’Etat) zgłosiła poważne zastrzeżenia do projektu. Dobiecki powołuje się na opinię Bernarda Mathieu, profesora uniwersytetu Paris, który twierdzi, że nawet gdyby ustawa przeszła sito Rady Konstytucyjnej, to przez trybunał w Strasburgu już się nie prześlizgnie. A orzeczona tam przegrana Francji byłaby ogromnym sukcesem islamskich integrystów. „Ten projekt jest symbolicznie silny, ale prawniczo słaby” mówi Mathieu.

Zdaniem Dobieckiego szkopuł tkwi w nieodpowiednim podejściu rządu do przygotowywanej ustawy. „A zatem albo, idąc za radą Talleyranda, należało poskromić nadgorliwość: nie zajmować się garderobą 2 tys. kobiet, nie osłabiać autorytetu państwa wybrakowanym projektem ustawy. Albo też, uznając problem za poważny, wypadało przygotować akt betonowo solidny i rzetelnie go uzasadnić. Ale Francja znowu przerabia tą samą lekcję. Kolejne ustawy, deklamowanie zasad republikańskich, tyrady w obronie godności kobiety – wszystko to ma ukryć niepowodzenie francuskiego modelu integracji”.

Pojawia się więc następny problem – zdaniem Dobieckiego „V Republika popełniła błąd w założeniu swojej doktryny – myli integrację z asymilacją”. Muzułmanie we Francji postrzegani są negatywnie – traktowani są albo jak „prymitywni okrutnicy ze średniowiecza”, albo naród „niedostatecznie ucywilizowany”, przez co zasługujący na pobłażliwość. Niezależnie od pobudek, we Francji dąży się do pełnego ich zaasymilowania, „nakazuje się przybyszowi, aby wyrzekł się przeszłości”. Z podejściem tym walczy Francuska Rada Kultu Muzułmańskiego (CNCM), której przewodniczącego, Azzedine Gacigo, słowa cytuje Dobiecki: „Od lat dowodzimy, że islam to religia pokoju”.

Źródło: Grzegorz Dobiecki, Burka, kaftan niebezpieczeństwa, „Wprost”  nr 30, 19-25 lipca 2010, str. 72-73.

do druku

poleć stronę