 Jerozolima: Ziemia Święta czy atrakcja turystyczna? Tygodnik Powszechny
29-07-2010 / VL
 | (fot. Internet) |
Pielgrzymowanie do Ziemi Świętej to bardzo stara tradycja – pierwsze relacje pielgrzymów pochodzą już z IV wieku. Wtedy też zaczęły pojawiać się pierwsze wątpliwości, czy aby na pewno długie i kosztowne podróże do Jerozolimy umacniają wiarę. Według relacji Grzegorza z Nyssy, czwartowiecznego pielgrzyma – nieszczególnie: „Jeśli o nas chodzi, wierzyliśmy, że Chrystus, który pojawił się na ziemi, jest prawdziwym Bogiem, zanim przybyliśmy do tych miejsc, i po tym, jak je zobaczyliśmy, nasza wiara się ani wzmocniła, ani osłabła. Poznaliśmy Wcielenie za pośrednictwem Dziewicy, zanim zobaczyliśmy Betlejem; wierzyliśmy w Zmartwychwstanie, zanim zobaczyliśmy Grób” – cytuje Zuzanna Radzik.
Po co więc pielgrzymować? Radzik kwestię pielgrzymowania do Jerozolimy przedstawia bardzo wielostronnie. Owszem – wprawdzie i Grzegorz z Nyssy i współcześni pielgrzymi mogą mieć powody do niezadowolenia, jednak nie sposób odmówić pielgrzymkom walorów poznawczych. Miejsca święte stanowią świadectwo, dowody na chrześcijańskie prawdy wiary – stąd też wielu pragnie je zobaczyć, dotknąć i sfotografować. Autorka reportażu nie pozostawia wielu złudzeń, odpowiadając na pytanie jak wygląda współczesna wędrówka śladami historii zbawienia: „Bazylika jedna czy druga, kto spamięta, w każdej tłumy. I autokar przez wiele godzin, choć kraj mały. Wysiadamy, proszę państwa! Jezioro i morze, kolejne morze, ruiny, kościół, kolejny kościół. Gorąco. A co mówi przewodnik, niełatwo spamiętać”.
Program wycieczek jest przepełniony, wszędzie tłum ludzi a każdy koniecznie potrzebuje zrobić ciemne i rozmazane zdjęcie Bazyliki Grobu Pańskiego czy Groty Narodzenia. Zuzanna Radzik pisze, że tak ważna Via Dolorosa wiedzie przez zwykłe uliczki arabskiego targu, gwarne i tłoczne: „Pieśni pasyjne mieszają się z nawoływaniem handlarzy, krzyż mija sklepiki z przyprawami, pirackimi DVD, bielizną”. Można kupić „paczkę różańców za 10 dolarów, obdzielić bliższą i dalszą rodzinę”. I jak tu się skupić w takich warunkach?
Wypowiedzi duchownych zaangażowanych w ruch pielgrzymkowy w Jerozolimie wskazują na trudność, jaką sprawia odpowiednie przeżycie kontaktu ze świadectwami wiary. Franciszkanin o. Dariusz Sambora, wicekomisarz Ziemi Świętej w Polsce, tłumaczy pielgrzymom: „Celem pielgrzymowania jest spotkanie z Bogiem w miejscach świętych. Od razu podkreślam, że nie będzie ono łatwe. Będziemy mieli do dyspozycji 20-30 minut między tysiącami pielgrzymów”.
Z drugiej strony, pomimo pośpiechu, odwiedziny w miejscach świętych zostawiają ślad w życiu nawet tych najmniej związanych z religią pielgrzymów. Ks. Piotr Żelazko, doktorant na Studium Biblicum Franciscanum i przewodnik po Ziemi Świętej, opowiada o oprowadzaniu grup o profilu turystycznym: „Taka grupa, wyrwana z jakiegoś hotelu all inclusive, na widok przewodnika-księdza przeżywa wstrząs. A potem okazuje się, że dla wielu to okazja do porozmawiania z kapłanem po raz pierwszy od wielu lat. I zdarzają się tacy, którzy – nie wiedząc, dlaczego – muszą jeszcze raz dotknąć kamienia Namaszczenia, albo wychodząc z Groby Pańskiego mówią mi: tam coś poczułem. Nie są zbyt związani z religią, ale niespodziewanie milkną w tych miejscach i czegoś doświadczają”.
Aby naprawdę czegoś doświadczyć, często potrzeba dłuższych przygotowań. Nie zawsze o oprawę religijną dbają biura podróży – najlepiej przygotowane są te grupy, które przyjeżdżają z własnym duszpasterzem. Radzik pisze, że mogą one liczyć na traktowanie indywidualne, „mogą (…) np. samodzielnie przygotować refleksje drogi krzyżowej czy poprowadzić nabożeństwo”. Ważne jest również przygotowanie przed wyjazdem – aby pielgrzymka odniosła oczekiwany skutek, „trzeba zostawić wszystko, oderwać się myślami od trosk, kłopotów, pracy, rodziny i polityki. Niech przez siedem dni uwaga będzie skupiona tylko na tym, co tu” jak mówi o. Sambora, nawiązując do przykładu Abrahama, pierwszego pielgrzyma.
Pielgrzymować? Nie pielgrzymować? Na pewno trzeba się dobrze przygotować i nie oczekiwać zbyt wiele. „Do rozczarowania, zwłaszcza Jerozolimą, przyznaje się nieśmiało wielu odwiedzających” – pisze Radzik. Źródło: Zuzanna Radzik, Wejść, wyjść, zwiedzać, Tygodnik Powszechny nr 31, 1 sierpnia 2010, str. 16-17. |