Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Sylwa »

Postnazistowski wymiar sprawiedliwości w Niemczech


11-06-2013 / AP

 Jak wynika z badań komisji historycznej analizującej dokumentację resortową, fundamenty wymiaru sprawiedliwości w Republice Federalnej Niemiec po 1949 r. tworzyli prawnicy związani wcześniej z nazizmem.


 - Nazistowska przeszłość nie stanowiła po wojnie żadnej istotnej przeszkody w karierze w zachodniemieckim wymiarze sprawiedliwości – powiedział kierujący niezależną komisją historyków Manfred Goertemaker w Berlinie. Jak zaznaczył, w latach 60. wszyscy dyrektorzy departamentów w zachodnioniemieckim resorcie sprawiedliwości mieli za sobą aktywną działalność w hitlerowskich instytucjach.

Komisję, którą kieruje Goertemaker, powołał minister sprawiedliwości.

Zakres "osobowej kontynuacji" w ministerstwie, ale także w sądownictwie i innych dziedzinach wymiaru sprawiedliwości przybrał w powojennych dziesięcioleciach "przerażające rozmiary" – powiedział historyk z Poczdamu podczas prezentacji książki "Die Rosenburg. Das Bundesministerium der Justiz und die NS-Vergangenheit" (Die Rosenburg. Federalne ministerstwo sprawiedliwości i nazistowska przeszłość), stanowiącej podsumowanie rocznych prac komisji. Rosenburg to nazwa pałacu w Bonn, w którym w latach 1950-1973 miało siedzibę ministerstwo sprawiedliwości.

Niemiecki pisarz i publicysta żydowskiego pochodzenia Ralph Giordano powiedział, że wypierając po wojnie ze świadomości i kwestionując odpowiedzialność za zbrodnie, Niemcy "po raz drugi stali się winni". "Hitler umarł, lecz jego zły duch pozostał" – podkreślił 90-letni pisarz, zaproszony jako gość honorowy na prezentację książki. "Część zachodnioniemieckich elit była do lat 70. identyczna z elitami nazistowskimi" – powiedział Giordano.

Jak zaznaczył Goertemaker, rząd Konrada Adenauera był przeciwny rozliczeniom. Dlatego demokratyczne władze ministerstwa, chociaż dobrze znały przeszłość swoich podwładnych, nie uczyniły nic, by się ich pozbyć. Uczestniczący w pracach komisji Christoph Safferling wyjaśnił, że ówczesne władze RFN uzasadniały konieczność zatrudniania byłych nazistów brakiem nieobciążonych przeszłością fachowców. – Równocześnie władze nie zrobiły nic, by skłonić do powrotu do Niemiec emigrantów. Wręcz przeciwnie – tym, którzy uciekli przed Hitlerem, rzucano kłody pod nogi, gdy chcieli wrócić – zauważył Safferling.

Autorzy raportu podkreślają, że po zakończeniu wojny niemal żaden z sędziów i prokuratorów, którzy w czasach III Rzeszy wydawali niesprawiedliwe wyroki, nie został pociągnięty do odpowiedzialności. Jedyny wyjątek stanowił przeprowadzony w 1947 roku przez okupacyjne władze amerykańskie proces, w którym na karę dożywotniego więzienia skazano między innymi sekretarza stanu w ministerstwie sprawiedliwości w latach 1941-1942 Franza Schlegelbergera. Ze względu na zły stan zdrowia skazany wyszedł już w styczniu 1951 roku na wolność.

Autorzy publikacji podają wiele bulwersujących przykładów kontynuacji prawniczych karier przez osoby skompromitowane w czasach III Rzeszy. Wolfgang Fraenkel, od 1962 roku prokurator generalny RFN, skazał w 1942 roku na śmierć złodzieja damskiej torebki. Chociaż sam osławiony prezes hitlerowskiego Trybunału Ludowego Roland Freisler prosił ze względu na niską szkodliwość czynu oraz ograniczenie umysłowe przestępcy o korektę wyroku, Freankel nie ustąpił. Jak się okazało, Fraenkel wnioskował w czasie wojny o karę śmierci w 30 innych, najczęściej bagatelnych sprawach – kradzieży roweru czy żywności. Komisja Bundestagu, która badała sprawę, nie dopatrzyła się w postępowaniu sędziego i prokuratora żadnych uchybień.

Podczas 12-letnich rządów Hitlera w Niemczech wykonano 35 tys. wyroków śmierci – jedną trzecią orzekli sędziowie utworzonych w 1933 roku sądów specjalnych.

Zdaniem niezależnej komisji historycznej konieczne jest prowadzenie dalszych badań, by stwierdzić, czy obecność byłych nazistów w aparacie sprawiedliwości mogła mieć wpływ na zachodnioniemieckie ustawodawstwo, na przykład podejmowane wielokrotnie próby doprowadzenia do przedawnienia zbrodni hitlerowskich.

Giordano nazwał "farsą" procesy zbrodniarzy hitlerowskich w RFN. Za kardynalny błąd uznał skoncentrowanie się aparatu ścigania na "płotkach" w rodzaju Johna Demjaniuka, strażnika z obozu w Sobiborze, zamiast na "grubych rybach", planujących zbrodnie w Głównym Urzędzie Bezpieczeństwa Rzeszy.

Minister sprawiedliwości Sabine Leutheusser-Schnarrenberger zapewniła, że komisja będzie kontynuować prace. Zbadaniem swojej przeszłości zainteresowane są także inne ministerstwa – powiedziała polityk liberalnej FDP. (Za Onetem)

do druku

poleć stronę