Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Punkt widzenia »

Dlaczego Palestyńczycy tak, a Kurdowie nie?

Ofra Bengio, Haaretz


14-12-2012 / MF

Nadszedł czas na przełamanie tabu i pokazanie, że takie porównania nie są bynajmniej zbyt daleko idące, wykazując jasno na wszelkich płaszczyznach, że Kurdowie nie są mniej – a być może są nawet bardziej – uprawnieni do posiadania własnego państwa.


Obszary zamieszkane przez Kurdów, mapa z 1986 r. (fot. WikimediaCommons)

Obszary zamieszkane przez Kurdów, mapa z 1986 r. (fot. WikimediaCommons)

Na konferencji, w której brałam udział w połowie lat 90., ośmieliłam się porównać kurdyjski ruch narodowy w Iraku do analogicznego ruchu Palestyńczyków. Konferencja dotyczyła zmian na mapie politycznej Bliskiego Wschodu po wojnie w Zatoce Perskiej w 1991 r. i Porozumieniach z Oslo pomiędzy Izraelem a Palestyńczykami w 1993 r., a także w związku z rozwijającymi się regionami autonomicznymi: irackim Kurdystanem, rządzonym przez Kurdyjski Rząd Regionalny (KRG – Kurdistan Regional Government) i nowopowstałą Autonomią Palestyńską. Wówczas obie grupy – Kurdowie i Palestyńczycy – mówiły o prawie swoich narodów do samostanowienia, a zwrócenie uwagi na podobieństwa i różnice pomiędzy tymi ruchami wydało mi się czymś naturalnym. Tymczasem porównanie to wywołało burzliwą dyskusję wśród uczestników konferencji – w większości Palestyńczyków lub przedstawicieli innych narodów arabskich. Niektórzy na znak protestu opuścili salę konferencyjną.

I rzeczywiście – przez wiele lat porównywanie sytuacji Kurdów i Palestyńczyków było uważane za niedopuszczalne, zarówno z powodu propalestyńskich sympatii opinii międzynarodowej, jak i niechęci państw, na których terenach mieszkają Kurdowie, do przyznania im jakiegokolwiek prawa do odrębnej tożsamości, nie mówiąc już o samostanowieniu. Za ich przykładem idzie społeczność międzynarodowa, dbając tym samym o swoje własne interesy. Dzisiaj jednak zasadne staje się pytanie, czy nie nadszedł czas na przełamanie tabu i pokazanie, że takie porównania nie są bynajmniej zbyt daleko idące, wykazując jasno na wszelkich płaszczyznach, że Kurdowie nie są mniej – a być może są nawet bardziej – uprawnieni do posiadania własnego państwa.

Kurdowie są narodem starożytnym, żyjącym w ziemi swoich ojców od niepamiętnych czasów. Mają swój język, kulturę i tożsamość, które odróżniają ich od sąsiadów wszędzie tam, gdzie mieszkają. Demograficznie rzecz ujmując: w Iraku mieszka ponad 5 mln Kurdów, podczas gdy na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy mieszkają 4 mln Palestyńczyków. Prawo do samostanowienia narodu kurdyjskiego zostało ujęte przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Woodrowa Wilsona w jego słynnym, czternastopunktowym przemówieniu z 1918 r., a także w traktacie pokojowym z Sevres (1920 r.) – jednak zapisy te pozostały martwą literą.

Po pierwszej wojnie światowej Brytyjczycy byli równie zaangażowani w kwestię kurdyjską, jak palestyńską –brytyjscy oficjele dzielili się na tych wspierających i tych sprzeciwiających się idei utworzenia państwa kurdyjskiego. Na nieszczęście dla Kurdów przewagę zyskała ta druga grupa, sprawiając, że resztę stulecia musieli spędzić na walce o prawo do samostanowienia.

Teraz, na początku XXI wieku, osiągnięcia KRG – zarówno w sferze podtrzymywania tożsamości narodowej, jak i budowania struktur państwowych – są o wiele bardziej imponujące, niż te osiągnięte w tym samym czasie przez Autonomię Palestyńską. Różnica jest jeszcze bardziej uderzająca, kiedy weźmiemy pod uwagę genocyd z lat 1987-88. Kurdowie podnieśli się z tej tragedii i w krótkim czasie zdołali zbudować jednostkę o wszystkich przymiotach państwa, z funkcjonującym parlamentem, skutecznym rządem, silnym aparatem bezpieczeństwa i mniej lub bardziej funkcjonującą demokracją.

KRG, z dobrze prosperującą gospodarką i spójnie rozwijającym się społeczeństwem, stał się wzorem dla wielu krajów w regionie – inną zaletą irackich Kurdów jest fakt, iż w porównaniu do Palestyńczyków rzadko uciekają się do działań terrorystycznych i nie są związani z najbardziej upolitycznionymi odłamami islamu.

Według konwencji z Montevideo (1933) państwem nazywamy jednostkę, która obejmuje ludność trwale zamieszkującą określone terytorium i podlegającą władzy zwierzchniej oraz zdolną do nawiązywania i utrzymywania stosunków dyplomatycznych z innymi państwami. Po przyjrzeniu się sytuacji KRG możemy stwierdzić, że spełnia większość kryteriów – a z pewnością nie mniej niż Autonomia Palestyńska.

Nie można kwestionować faktu, iż Kurdowie są obecni w regionie co najmniej od VII wieku – na XVI wiek datuje się początki kurdyjskich księstw, chociaż ostatnie z nich zostały pokonane w połowie XIX wieku. Według naszej najlepszej wiedzy, nigdy nie istniało żadne podobne księstwo palestyńskie. Realizacja kryterium określonego terytorium wygląda podobnie w przypadku Kurdów i Palestyńczyków. Zdaniem prof. Ruth Lapidoth, eksperta w zakresie prawa międzynarodowego i emerytowanego profesora na Uniwersytecie Hebrajskim, brak ostatecznie ustalonych granic nie musi być przeszkodą dla ustanowienia państwowości.

Nie ma też wątpliwości, że KRG jest znacznie bardziej skuteczna w swoich działaniach niż rząd Autonomii Palestyńskiej. Wprawdzie w kwestii nawiązywania kontaktów dyplomatycznych z innymi organizmami państwowymi wciąż jest daleko w tyle za Autonomią, jednak w ostatnich latach robi postępy. Nie ma wprawdzie reprezentacji w ONZ czy na innym forum międzynarodowym, nie oznacza to jednak, że Kurdom brakuje moralnego usprawiedliwienia dla takiej działalności – jest to raczej wynik podwójnych standardów spotykanych w stosunkach międzynarodowych.

Ostatnio w jednej z gazet turecki publicysta oburzał się na proizraelskie sympatie Stanów Zjednoczonych i ich stronniczość w kwestii palestyńskiej. Zadał następujące pytanie: „Dlaczego Izrael jest państwem, a Palestyna nie?” Dlaczego nie zapytać w tym samym duchu: dlaczego Palestyna powinna być państwem, a Kurdyjski Rząd Regionalny – nie?
 

Tłumaczenie: Małgorzata Urszula Fortuna

 


 

Prof. Ofra Bengio prowadzi katedrę studiów kurdyjskich w Centrum Moszego Dayana na Uniwersytecie w Tel Awiwie. Jest autorką książki pt. "The Kurds of Iraq: Building a State within a State”. Artykuł pt. Why Palestinians yes, Kurds no? ukazał się w Haaretzu 7.12.2012.

do druku

poleć stronę