Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Punkt widzenia »

Decorum

Anna Pawlikowska


05-04-2013 / AP

 Kategoria stosowności – decorum – ma w retoryce zasadnicze znaczenie. Jest miarą zarówno formalną, jak i dotyczącą tego, co i w jakich warunkach można powiedzieć, aby pozostać w zgodzie z podstawą wszelkiej retoryki, którą wyraża jej definicja jako ars bene dicendi – sztuka dobrego mówienia.


 Dla znawców tej sztuki przymiotnik „dobry” oznaczał deklarację etyczną, opowiedzenie się po stronie dobra, zatem właśnie dobro – w zgodzie z prawdą i pięknem – jest źródłem stosowności.

Te wszystkie uwagi notuję w kontekście skandalu, który sprowokowała redakcja miesięcznika „Focus” zamieszczając na łamach swojego dodatku historycznego wywiad z profesorem Krzysztofem Jasiewiczem z Instytutu Studiów Politycznych PAN, autorem kilku książek dotyczących problematyki żydowskiej (m.in. „Świat niepożegnany. Żydzi na dawnych ziemiach Rzeczypospolitej w XVIII-XX w." czy "Rzeczywistość sowiecka 1939-1941 w świadectwach polskich Żydów"). Jasiewicz jest też kierownikiem Pracowni Analiz Problemów Wschodnich tegoż instytutu, a jego wysoką naukową pozycję podkreśla przyznanie mu nagrody im. Kaswerego Pruszyńskiego przyznawanej przez polski PEN-Club, a także nagrody im. Jerzego Łojka. Jasiewicz jest też kawalerem Orderu Odrodzenia Polski.

Wymieniam zasługi Krzysztofa Jasiewicza, gdyż jego status jest częścią skandalicznej sytuacji powstałej po opublikowaniu w dodatku „Historia extra” poświęconym 70. rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim rozmowy z profesorem, zatytułowanej „Żydzi sami sobie winni?”

Naukowiec wygłasza w nim poglądy dobrze znane i od lat obecne w niszowym dyskursie antysemickim (cytuję za „Gazeta Wyborczą”):
- skala niemieckiej zbrodni była możliwa (...) dzięki aktywnemu udziałowi Żydów w procesie mordowania swojego narodu,
- Żydów gubi brak umiaru we wszystkim i przekonanie, że są narodem wybranym. (...) Cokolwiek byśmy zrobili, i tak będzie poddane ich krytyce,
- za zbrodnią w Jedwabnem i innymi pogromami nie stoi chęć (...) odwetu za różne podłości żydowskie (...) – stoi tam wielki strach przed nimi [Żydami],
- Żydów zaślepia ich nienawiść i chęć odwetu,
- Na Holocaust pracowały przez wieki całe pokolenia Żydów, a nie Kościół katolicki. I Żydzi z tego – jak się wydaje – nie wyciągnęli wniosków".

Są to – jak zaznaczyłam wyżej – poglądy nienowe, dobrze osadzone w europejskiej tradycji antysemickiej. Skandalem jest nie tyle ich ujawnienie przez profesora PAN – sam ten fakt bowiem wydaje się dla tej instytucji raczej korzystny, pozwala jej bowiem dostrzec i rozwiązać problem wynikający z intelektualnej transformacji jednego z jej członków – ile umieszczenie wywiadu bez słowa komentarza w numerze popularnonaukowego pisma mającym uczcić Dzień Pamięci Shoah (8 kwietnia) i 70. rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim.

Redaktor naczelny dodatku wydał specjalne oświadczenie, w którym tłumaczy się, że wywiad opublikowano w celu demaskatorskim oraz... z powodu zdumienia jego treścią: „Byliśmy zdumieni, że tak skrajne poglądy może głosić pracownik naukowy wysokiego szczebla, obrażając przy tym inaczej myślących. My pokazaliśmy, że antysemityzm także wśród ludzi nauki nie należy do przeszłości. I że nie można o tym nie pisać” – napisał Michał Wójcik z miesięcznika „Focus”.

Wydaje się, że właśnie w tej wykrętnej postawie redakcji ma swoje źródło powszechne odczucie gruntownego naruszenia norm i skandaliczności tej publikacji. Trudno bowiem uznać za szczere wyjaśnienia Wójcika w sytuacji, gdy budzący takie „zdumienie” tekst ukazuje się w zredagowanym przez niego rocznicowym numerze pisma. Intencja demaskatorska byłaby łatwiejsza do obrony, gdyby wywiad z Jasiewiczem opublikowano w innym kontekście i opatrując go dystansującym komentarzem. Skoro tak się nie stało, należy przypuszczać, że redaktorzy ulegli urokowi naukowych tytułów swojego rozmówcy, a może nawet czarowi jego argumentacji. To więcej niż błąd. To niestosowność.

 Zob. także: Przeciwko insynuacjom prof. Krzysztofa Jasiewicza

do druku

poleć stronę