Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Przegląd prasy »

Rabini i choinka

JTA - Global News Service of the Jewish People


05-12-2013 / AP

 Kiedy Eric Woodward rozpoczynał naukę w szkole rabinicznej konserwatywnego Żydowskiego Seminarium Teologicznego, był przekonany, że będzie jedynym studentem, który w dzieciństwie obchodził i Chanukę, i Boże Narodzenie. Okazało się jednak, że jest tam kilkadziesiąt takich osób.


 Nie wszyscy pochodzili z mieszanych małżeństw, tak jak Woodward, który był wychowywany w Los Angeles przez matkę Żydówkę i ojca – niepraktykującego katolika. Niektórzy stali się Żydami z wyboru. Inni mieli rodziców, którzy przeszli konwersję, albo niektórzy rodzinie nie byli Żydami.

- Nie uważam, żeby międzywyznaniowa rodzina była wstydem lub piętnem – mówi Woodward. Ma 31 lat i w maju odebrał ordynację rabinacką. Obecnie pełni funkcję pomocnika rabina w kongregacji Tifereth w jednym z miast stanu Ohio. – Ani sobie, ani nikomu innemu nie odbieram prawa do żydowskiej drogi.

50 procent żydowskich millenialsów – ludzi urodzonych w latach 80. i 90. XX wieku – dorastało w mieszanych rodzinach. Dowiódł tego raport Pew Research Center oparty na badaniach przeprowadzonych wśród amerykańskich Żydów. Oczywiście nie każdy z nich został rabinem, jednak obecnie nie jest niczym nadzwyczajnym spotkanie Żyda z mieszanego małżeństwa w nieortodoksyjnych rabinatach.

Nie ma dokładnych danych na temat odsetka rabinów i studentów szkół rabinackich, którzy pochodziliby z mieszanych małżeństw, ale w reformowanych i rekonstrukcjonistycznych seminariach stanowią oni znaczącą mniejszość. Według nieoficjalnych ocen w szkołach należącego do synagogi reformowanej Hebrew Union College (HUC) studenci z takich rodzin stanowią od 20 do 50 procent ogólnego stanu. Marley Weiner, która studiuje na drugim roku rekonstrukcjonistycznego kolegium rabinicznego, mówi, że w jej 12-osobowej grupie sześcioro studentów ma, tak jak ona, żydowskieh=go ojca i nieżydowską matkę.

- Uważam, że to wspaniale – mówi rabinka Renni Altman, dziekan programu studiów rabinicznych w nowojorskim kampusie HUC. – Wnoszą do wspólnoty bogactwo, wrażliwość i nadzwyczajną świadomość.
Zdaniem Altman tacy rabini ukazują potencjał społeczności, o którym piszą demografowie – jak autor analizy Pew Center, Theodore Sasson, badacz z Cohen Center for Modern Jewish Studies uniwersytetu Brandeis. „”To jest populacja, która uważa się za część żydowskiego świata, ale zazwyczaj mało o nim wie” – pisał niedawno Sasson w magazynie „Tablet”. – „To, jak organizacje żydowskie odpowiedzą na to wyzwanie określi – i to w o wiele większym stopniu niż twarde prawa demografii – przyszły charakter amerykańskiego żydostwa”.

Rabini wychowani w międzyreligijnych domach są bardzo różni. Niektórzy udzielają międzyreligijnych ślubów, inni nie, jeszcze inni nie mieli okazji się z tym zetknąć. Część została wychowana po żydowsku, inni przyjęli judaizm jako młodzi ludzie lub dorośli. Niektórzy czuli się zaakceptowani przez żydowską społeczność, niektórzy nie do końca.

Ale wszyscy oni mówią, że ich rodziny, zarówno żydowskie, jak i gojowskie, wspierały ich decyzję by zostać rabinem. Wszyscy też podkreślają, że wychowanie uczyniło ich wrażliwymi na potrzeby rodzin międzywyznaniowych i ułatwia radzenie sobie z rozmaitością praktyk spotykanych wśród amerykańskich Żydów. Ich doświadczenie ukazuje także, w jak nieprzewidywalny sposób młodsze pokolenie poszukuje swoich własnych dróg do żydowskiej tożsamości, pomimo wychowania.

- Ludzie, którzy mają pomieszane życie zawsze mogą znaleźć radość i ukojenie w judaizmie – mówi 26-letnia Marley Weiner, której rodzice na jej prośbę poszli do synagogi, gdy miała dwanaście lat, a potem zapisali ją do hebrajskiej szkoły.

Rabini mający nieżydowskiego ojca – jak Joshua Caruso czy Sara O’Donnell Adler, oboje po 44 lata – często są pytani o swoje nazwisko. O’Donnell Adler, która jest kapelanem w szpitalu uniwersyteckim w Ann Arbor, mówi, że po wyjściu za mąż specjalnie zatrzymała swoje panieńskie nazwisko O’Donnel. Nie tylko dlatego, że czuje się związana ze swoją irlandzką, katolicką rodziną, ale też uważa, że takie nazwisko pomaga przełamywać lody, kiedy robi obchód w szpitalu.
- Niektórzy sądzą, że nawróciłam się na judaizm. To jest ok – mówi. – To pozwala nawiązać rozmowę i pozwala ludziom opowiedzieć o swoich rodzinach. Jest to szczególnie pomocne, gdy stykam się z międzywyznaniowymi rodzinami.

Dla Erika Uriarte, 35-letniego studenta pierwszego roku w Hebrew Union College, to nie jest kwestia samego nazwiska, ale też jego latynoskiego wyglądu, który wzbudza zdziwienie. Wciąż ktoś go pyta, czy przeszedł na judaizm żeby się ożenić. Tymczasem to właśnie jego żona – której matka nie jest Żydówką – przeszła konwersję, gdy oboje wstępowali do synagogi konserwatywnej.

Inne problemy stają przed rabinami, których matki nie były Żydówkami. Zgodnie z halachicznym prawem nie mogą być uznani za Żydów dopóki sami nie przejdą konwersji.

Weiner odmówiła przejścia formalnej konwersji, mimo, że kilku profesorów na Jewish Theological Seminary proponowało ułatwienia jej tego. Wie, że konwersja sprawiłaby, że zostałaby uznana za Żydówkę także poza nieortodoksyjnymi nurtami judaizmu, ale chce zaznaczyć swoją akceptację wobec dziedziczenia pochodzenia w linii męskiej.
- Nie muszę podobać się wszystkim ani zapewniać każdego, że jestem w porządku – mówi Weiner.

31-letnia Karen Perolman, pełniąca funkcję niższego rabina w kongregacji B’nai Jeshurun w Short Hills, ma do tego inne podejście. Zdecydowała się na konserwatywną konwersję, gdy nie dopuszczono jej do czytania ze zwoju Estery podczas obchodów Purim w jej college’u.

Ale bodaj największym dylematem takich rabinów jest kwestia, czy udzielać międzywyznaniowych ślubów. Marley Weiner jest przekonana, że będzie to robić, ale dla Erica Uriarte sprawa nie jest taka oczywista. Przyznaje, że przy jego pochodzeniu takie stanowisko może się wydawać „lekko ironiczne”.
- Absolutnie, w stu procentach popieram ludzi żeniących się z tymi, których kochają i z którymi chcą spędzić życie – mówi Uriarte. – Moje wątpliwości budzi kwestia dzieci, jak one będą wychowywane. Istnieje pewien poziom zaufania, jeśli ślub bierze dwoje Żydów, nawet jeśli oboje są całkowicie niereligijni, czy też jedno jest na drodze do konwersji. Moim zdaniem to podtrzymuje poczucie żydowskiej tożsamości.

Wielu rabinów podkreśla, że międzywyznaniowe pochodzenie lepiej przygotowało ich do radzenia sobie z problemami mieszanych par. Caruso uważa, że dzięki temu jest wiarygodny, gdy tłumaczy powody swojej odmowy udzielenia międzywyznaniowego ślubu i że dzięki temu taka para nie czuje się odrzucona. Marley Weiner z kolei twierdzi, że jej doświadczenia uświadomiły jej konieczność troski zarówno wobec żydowskiego, jak i nieżydowskiego współmałżonka w danym związku. Woodward zaś podkreśla, że jest bardziej śiadomy języka, którego używa.
- Wobec mieszanych rodzin nie wystarczy nie być niemiłym – mówi. – Trzeba im powtarzać, że cieszymy się, że są z nami. (Tłumaczenie i opracowanie: Anna Pawlikowska)

Źródło: Julie Wiener, Rabbis raised with Christmas: Growing number come from intermarriages, „JTA - Global News Service of the Jewish People” , November 14, 2013.

do druku

poleć stronę