Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Przegląd prasy »

Beduini i postęp cywilizacji

The New York Times


18-12-2013 / AP

 W Izraelu na pustyni Negew koczuje około 200 tys. nomadów. Beduińskie poligamiczne rodziny mają najwyższy w świecie wskaźnik przyrostu naturalnego, jest ich więc coraz więcej. Ich prowizoryczne osady państwo chce zabudować, a Beduinów osiedlić w nowoczesnych wioskach. Większość z nich jest zdecydowana bronić się przed tym.


Al Sir, jedna z nielegalnych beduińskich osad /fot. Internet

Al Sir, jedna z nielegalnych beduińskich osad /fot. Internet

 Ich mieszkaniem są w większości nieuznawane przez państwo osady pozbawione dróg, wodociągów i podstawowej infrastruktury społecznej. Jednocześnie tereny, zajmowane przez nomadów i stanowiące tradycyjny obszar ich wędrówek, w kraju cierpiącym na ostry deficyt terenów pod osadnictwo mają dla państwa wielką wartość.

Uchwalono już plan zasiedlenia i modernizacji koczowniczych terenów, którego koszt ma sięgnąć 2 miliardów dolarów. Protesty słychać jednak i ze strony Beduinów, i ugrupowań prawicowych, przeciwnych sąsiedztwu dawnych nomadów. Izraelska prawica parlamentarna domaga się odrzucenia tego planu z powodu nieustępliwości Beduinów. Ingerencji w dotychczasowy tryb życia Beduinów sprzeciwiają się też działacze lewicowi – obrońcy praw człowieka, europejscy działacze propalestyńscy, dla których jest to element ogólnego konfliktu arabsko-izraelskiego. Arabscy członkowie parlamentu Izraela na początku grudnia wysłali list na ręce Johna Kerry’ego, sekretarza stanu USA, z prośbą o zablokowanie tej inicjatywy. W grudniowych demonstracjach przeciwko planowi osiedlenia Beduinów rannych zostało piętnastu policjantów, a 48 manifestantów aresztowano.

Zwolennicy projektu twierdzą, że żadne państwo nie może sobie pozwolić na to, by ludzie budowali tam, gdzie tylko zechcą, bez żadnej zgody. Podkreślają, że program przewiduje budowę klinik, szkół i infrastruktury oraz utworzenie miejsc pracy, której brak jest dotkliwy w rodzinach beduińskich, stanowiących najuboższą część ludności Izraela. Z kolei przeciwnicy zarzucają twórcom planu rasizm, dążenie do przeprowadzenia czystek etnicznych, a nawet segregacji rasowej. Twierdzą również, że plan nie był w wystarczającym stopniu skonsultowany z Beduinami. Posądzają państwo o chęć zagrabienia ziemi oraz rujnowanie tradycji i kultury koczowniczych plemion.

Trudno jednak zakwestionować skrajnie trudne warunki, w jakich żyją Beduini. Umieralność niemowląt jest siedem razy większa niż w Tel Awiwie. Analfabetyzm i bezrobocie są powszechne, wiele rodzin żyje bez wody, elektryczności, telefonów i kanalizacji.
- Oni zasługują na więcej i powinni dostać więcej – mówi Clinton Bailey, izraelski profesor, który bada problemy Beduinów od 45 lat. – Jeśli rząd uświadomi sobie, że musi o tym myśleć, stwierdzi, co ma im do zaoferowania oraz zacznie rozmawiać z ludźmi, na pewno spotka się to ze znacznie mniejszym sprzeciwem niż dziś – ocenia profesor.

Półkoczownicze arabskie plemiona beduińskie od VII w. zamieszkują pustynię Negew, która zajmuje powierzchnię ok. 12 173 km kwadratowych. W 1948 roku, gdy powstało państwo Izrael, żyło ich tam 90 tysięcy. Uciekła zdecydowana większość – ok. 90 procent. Pozostali otrzymali obywatelstwo i nakaz osiedlenia na wydzielonym obszarze, który obrońcy praw Beduinów porównują do amerykańskich rezerwatów dla Indian. Dziś mieszka tu ok. 200 tys. Beduinów. Jednak ich wskaźnik urodzeń jest najwyższy na świecie, liczba ta więc szybko rośnie. Prawie jedna trzecia mężczyzn żyje w związkach poligamicznych. Blisko 100 tysięcy Beduinów zamieszkuje w siedmiu miasteczkach wybudowanych przez Izrael w latach 1968-89, w których przestępczość jest olbrzymia, a ulice toną w śmieciach.
W ciągu ostatnich lat państwo uznało trzynaście wiosek, które wcześniej przeznaczono do rozbiórki. Nieuznawanych przez Izrael pozostaje wciąż 35 wiosek, w których żyje ok. 70 tys. osób. To właśnie im grożą przymusowe przesiedlenia.

Plan, którego autorami są: minister planowania Ehud Prawner oraz były minister bez teki Benny Begin, dotyczy blisko 600 tysięcy km kwadratowych. Zakłada sądowe rozstrzygnięcie trzech tysięcy pozwów w sprawie praw do ziemi. Gdy sąd odrzucił 200 takich pozwów, opartych w większości o rękopiśmienne świadectwa, rząd opracował kompleksową formułę rekompensaty dla Beduinów, uzależnionej od  lokalizacji gruntów, sposobu ich uprawy oraz terminu złożenia wniosku. Większość ma otrzymać połowę albo jedną czwartą obszaru powierzchni swojej działki i odszkodowanie w gotówce. Reszta ziemi ma pozostać do dyspozycji państwa lub też będzie podzielona miedzy Beduinów żyjących w diasporze.

Beduini i ich obrońcy twierdzą, że chodzi o zachowanie ich małych rolniczych wiosek. Mają alternatywny plan włączenia ich do cywilizowanych obszarów. Jedną z nich jest Alsra, w której mieszka 500 osób. Na postawionych nielegalnie znakach drogowych z nazwą wsi Beduini dopisują: "established in the Ottoman Empire". Umieszczają też w wiosce znaki, na których namalowany jest spychacz i dom. Mają one symbolizować wyburzenie siedemdziesięciu budynków od 2006 roku.

Khalil Alamour, nauczyciel matematyki i informatyki w szkole średniej, ojciec siedmiorga dzieci, żąda, by Waze , popularny system GPS, na swoich mapach umieścił Alsrę. Alamour dostarcza sąsiadom Intenet. Jedyny wodociąg stanowi wąska jednocalowa rurka. Mieszkańcy wykopali też dziesięć zbiorników na szambo i opłacają usuwanie nieczystości raz na półtora roku. Nikt natomiast nie wywozi śmieci. W powszechnym użyciu są baterie słoneczne. Osiem takich 12-woltowych baterii zasila trzypokojowy domek Alamoura, wyposażony w antenę satelitarną. Nauczyciel nie chce przenosić się do miasta.
- Przeniosą mnie do klatki, zbudują dom, zamkną mnie w tych czterech ścianach i powiedzą: "masz swoją modernizację". Jesteś już nowoczesny. Masz prąd i pralkę – mówi Alamour. – Ale przecież ja już to wszystko mam i nie potrzebuję żadnych usług. Chcę tylko żyć w pokoju na ziemi moich przodków.

Ami Tesler, odpowiedzialny za projekt w kancelarii premiera, mówi że ok. dwanaście takich wiosek zostanie prawdopodobnie oficjalnie zalegalizowanych, chociaż nie wiadomo, które. Po ostatniej wizytacji wiosek Tesler wyraził nadzieję nadzieję, że 80 proc. Beduinów pozostanie na miejscu. Ale jednocześnie dodał, że nie ma sensu budować infrastruktury pomiędzy poszczególnymi namiotami, odległymi od siebie od 200 do 400 metrów. – Taki model nie może działać – mówi.

5 -tysięczna wioska El Sayed, oficjalnie uznana dziesięć lat temu, nadal nie ma kanalizacji, elektryczności oraz obiecanej sieci sklepów i szkół. Natomiast w osiedlu Hura, w którym żyje 17,5 tys. Beduinów, spychacze wyznaczają nowe dzielnice betonowych bloków, wyposażonych we wszystkie media. Przesiedlani Beduini mają dostać działki budowlane o powierzchni 500- 800 m kw. w takich miejscowościach, jak Hura. Poza tym dostaną 28 tys. dol. na budowę. Rząd obiecuje też inwestycje w edukację, szkolenia zawodowe, służbę zdrowia i transport.
Trudności pojawiają się wtedy, gdy trzeba Beduinom wyjaśnić zasady opodatkowania, planowania przestrzennego oraz systemu parlamentarnego. A oni i tak nie chcą opuścić swoich domów.
- Jeśli będziemy chcieli was stąd usunąć, to was usuniemy – tłumaczy Eli Azmon, doradca rządu. – Mieszkacie w slumsach – mówi pokazując przerdzewiałe blachy, z których składa się większość beduińskich prowizorycznych domów. – Co to za problem, przeprowadzić się o kilkaset metrów?

Takie rozmowy jednak prowadzą do nikąd. – My mamy swój sposób myślenia, wy macie swój – mówi 45-letni Labad Tasan. Uważa, że w jego wiosce można rozwijać turystykę, lecz jego zdaniem toalety nie są do tego konieczne.
- Czeka nas trudna konfrontacja.

(Oprac. na podstawie tłumaczenia zatytułowanego Czy powstaną domy na pustyni zamieszczonego w "Rzeczpospolitej" w dniu 17 grudnia 2013)

Źródło: JODI RUDOREN, In an Israeli Plan, Bedouins See a Threat to Their Way of Life, „The New York Times” , December 7, 2013.

do druku

poleć stronę