Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Ludzie »

Stanisław Wygodzki in memoriam

Monika Szabłowska-Zaremba


11-01-2007 / JS

13 stycznia 2007 roku minęło sto lat od urodzin Stanisława Wygodzkiego. Z tej racji warto przywołać postać pisarza, o którym młode pokolenia niewiele już wiedzą.


Poeta z Będzina


Tak Wygodzkiego nazwał w wierszu Do xxx Tadeusz Borowski. Poznali się w Niemczech, w Monachium. 11 marca 1946 roku Borowski był świadkiem na ślubie Stanisława i Ireny Wygodzkich. W formie prezentu ślubnego Borowski podarował im piękny poemat miłosny, niestety utwór zaginął.

Stanisław Wygodzki urodził się w Będzinie niedaleko Katowic. Ojciec poety Icchak Wolf był kupcem, matka – Rywa Brajndla z domu Werdyger – zajmowała się domem i dziećmi. Wygodzcy mieli czterech synów. Pierworodnego nazwali Jehoszuą. W domu zwano go Szyją, Szają. Chłopiec na pewno był marzycielem, idealistą, który sądził, iż potrafi zmienić świat. Myślę, że niemały wpływ na rozwój wydarzeń miały lektury, które wybrał. Powstałej po latach krótkiej autobiografii literackiej Wygodzki napisał: "Miałem bardzo dobrych nauczycieli i byłem bardzo złym uczniem – Gdzieś w V klasie nagłe ocknienie. Kanon lektur szkolnych okazał się niewystarczający. Żeromski, Strug, Daniłowski, Konopnicka, Prus, Brzozowski należeli do mego krajobrazu wieku chłopięcego"1.
Wygodzki
Będzin, ulica Sączewskiego, dom, w którym mieszkał pisarz
To oczarowanie ideałami sprawiedliwości społecznej połączyło się z młodzieńczym buntem przeciw krzywdzie zwykłych ludzi. Stąd wiodła już prosta droga do komunizmu.

Szaja Wygodzki będąc uczniem gimnazjum zaangażował się w nielegalne działania Związku Młodzieży Komunistycznej. Za to trafił do więzienia. Stał się wtedy, jak to sam określił, "legalnym komunistą". Nowy status umożliwił mu poznanie wielu osób. Najważniejszym było jednak spotkanie z Władysławem Broniewskim. Szaja pisał do niego listy pełne emocji, napięć i marzeń. Nie ukrywał swoich planów związanych z literaturą. Wygodzki debiutował w "Wiadomościach Literackich" w 1928 roku, a swój artykuł podpisał jako Stanisław Wygodzki. Anna Frajlich we wspomnieniach przytoczyła słowa pisarza: "To Broniewski namówił mnie na zmianę imienia (...) Broniewski powiedział, jakby to wyglądałoby na przykład, gdyby Słowacki miał na imię Korfanty?" 2.

W ten sposób w literaturze polskiej narodził się Stanisław Wygodzki. Dopiero po 1968 roku, kiedy Wygodzcy byli w Izraelu, pisarz podpisując swoje utwory publikowane w prasie izraelskiej powrócił do prawdziwego imienia. Stosował jednak formę: Stanisław Jehoszua. W prasie polskojęzycznej używał nadal wyłącznie imienia Stanisław. Takim był i chciał, by go takim zapamiętano.

Zagłada – cisza i pogrom


Wojna zastała go w Będzinie. Mieszkał tu z żoną Anną i czteroletnią córeczką Inką. "To było l sierpnia 1943 roku. Tego samego dnia [co i nas – przyp. MSZ], następnym pociągiem, zawlekli do Oświęcimia mego ojca i matkę, dwóch braci. Od owego czasu jestem jedynym żyjącym spośród całej mojej rodziny"3. Wygodzki był więźniem: Oświęcimia, Oranienburga, Sachsenhausen i Dachau (do końca kwietnia 1943 roku). Trauma trwała do końca życia. Pisarz założył nową rodzinę, którą bardzo kochał, jednak poczucie osamotnienia nie opuściło go nigdy.

Temat Zagłady zawsze był obecny w twórczości Wygodzkiego. Kiedy po latach napisał do niego list młody pisarz Henryk Grynberg z prośbą o wskazanie, które utwory uważa za najlepsze, Wygodzki wymienił 28 opowiadań powstałych przed opuszczeniem Polski w 1968 roku. Głównym ich wyróżnikiem jest to, że podejmują one temat Zagłady. Wśród nich znajdują się takie arcydzieła małej prozy jak: Błogosławione niech będą ręce, Koncert życzeń, Człowiek z wózkiem, Mazeł tow, Jak ci na imię mamo. Z drukowanych poza Polską, pisarz wymienił dwa opowiadania: Przeklęci ("Wiadomości" z 14 września 1969 roku) i Ja go znajdę ("Kultura" 1970, nr 268-269). Do najbardziej znanych dzieł Wygodzkiego zaliczyć należy Pamiętnik miłości, zbiór wierszy powstałych tuż po wojnie, będące zapisem dramatu człowieka, który doświadczył Zagłady całego swojego świata.

Złudny romans współczesny


W kwietniu 1947 roku Stanisław Wygodzki powrócił wraz z drugą żoną do Polski. Zamieszkali w Warszawie. Wygodzki miał wspaniałe "referencje": znany w kręgach przedwojenny działacz komunistyczny, więzień sanacyjnego reżimu. Przede wszystkim dobry pisarz, który wierzy w głoszone ideały.
Wygodzki
Stanisław Wygodzki z drugą żoną Ireną / fot. Archiwum prywatne Ireny Wygodzkiej
Na początku wszyscy ulegli marzeniom o nowej, piękniejszej Polsce. Nic w tym dziwnego. Wygodzki pisał dużo. Szybko stał się pisarzem z pierwszych stron gazet. Do czasu. Coraz dotkliwiej odczuwał kłamstwo, którego był świadkiem. Bardzo długo dorastał do buntu, z którego przecież wyrósł jako działacz polityczny. Coraz częściej krytykował. Z przyczyn politycznych został wstrzymany kolportaż jego rozrachunkowej książki Zatrzymany do wyjaśnienia. Pisarz nie umiał się z tym pogodzić. Wydawało mu się, że do win należy się głośno przyznać i je naprawić. Partia myślała inaczej. Chciał wyemigrować w 1957 roku, lecz władze nie pozwoliły. Dopiero w styczniu 1968 roku Wygodzcy wyjechali do Izraela.

Dla Wygodzkiego było to prawdziwe przyznanie się do klęski. Jego powojenna działalność okazała się złudnym romansem współczesnym. Poczuł się wykorzystany, a przede wszystkim oszukany przez władze komunistyczne.

"W Izraelu mąż – wspomina Irena Wygodzka, żona pisarza – otrzymywał od czasu do czasu prasę z Polski.
Wygodzki
Stanisław Wygodzki z żoną Ireną / fot. Archiwum prywatne Ireny Wygodzkiej
Ciągle interesował się tym, co w Polsce się dzieje. Był związany z Polską wszystkimi więzami. Bardzo chciał przyjechać w 1981 roku na Kongres Intelektualistów, na który został oficjalnie zaproszony. Mąż wyjechał do Wiednia. Tam miał otrzymać wizę, ale już mu jej nie dano. Potem nie mógł już jechać. Miał kłopoty ze zdrowiem, z sercem, oddechem, ponieważ tylko jedno płuco było zdrowe. Marzył o tym, by przyjechać do Polski. Wydać tu wiersze, które ukazały się w Londynie. Bardzo za Polską tęsknił. Miał potem jakiś kontakt z ludźmi, którzy odwiedzali Izrael i przyjeżdżali do nas, m. in. Paweł Herzt, Stryjkowski, Bartoszewski, Bardini"4.

W testamencie Stanisław Wygodzki napisał, by jego prochy rozrzucono do morza. Nie ma zatem grobu upamiętniającego pisarza. Pozostały utwory. Warto po niektóre z nich sięgnąć, potrafią bowiem poruszyć wyobraźnię i zmusić do refleksji nad kondycją natury ludzkiej.
      Człowiek żywi nadzieję,
      czym ją żywi i gdzie?
      Skąd wie,
      czym nadzieję nakarmić
      i co nadzieja chętnie
      je.

      Gdzie szuka dla niej pokarmu?
      W spichrzach szesnastowiecznych,
      w neonowych sklepach,
      w obszernych gmachach
      zbudowanych u zbiegu dwunastu ulic?
      W cieniu, który, nasłucując,
      ucho szczelnie do ściany
      Gdzie szuka dla nadziei pokarmu?
      W nocy alarmu?
      W sercu rozpaczy?
      I co znaczy:
      niechaj żywi nie tracą nadziei?
      Gdzie ją gubią?
      Po drodze?
      Mimochodem?
      W marszu?
      Niechcący?
      W gorącym śnie?
      W roztargnieniu?

      Czy ktoś im nadzieję odebrać może?
      A jeśli tak, to czym?
      Krzykiem?
      Kratą?
      Milczeniem?
      Czy można, milcząc,
      stawiać pytania
      o nadzieję?

    Wiersz 42 z tomu Drzewo ciemności

Monika Szabłowska-Zaremba

Przypisy:

1. Zakład Narodowy im. Ossolińskich we Wrocławiu, Dział Rękopisów, Wygodzki, teczka 18201/II, s. 219 – zachowuję oryginalną pisownię. Wydrukowano w "Nowiny-Kurier" 1987 z dnia 6 marca. Powrót

2. Poeci poznali się w 1925 roku (pierwszy list Wygodzkiego pochodzi z 3 grudnia). Wygodzki do roku 1927 podpisywał się pod swoimi listami jako Szaja-Szyja, potem Szymon, lecz pod listem z dnia 23 października 1928 roku – po raz pierwszy imieniem Stanisław. Powrót

3. Stanisław Wygodzki, Kartki z życiorysu [w:] "Nowiny Rzeszowskie" 1963 nr 222, s.1. Młodszy brat Lajb zmienił nazwisko i stał się Andrzejem Sosną, wyjechał do ZSRR, by "poprawiać" świat. Rozstrzelany w grudniu 1937 roku, pozostawił żonę i dwóch synów. Powrót

4. Fragment wywiadu, który przeprowadziłam z p. Ireną Wygodzką. Powrót

Monika Szabłowska-Zaremba – absolwentka polonistyki na UMSC, w 2002 roku obroniła pracę doktorską pt. Problematyka egzystencjalna w twórczości Henryka Grynberga. Zajmuje się tematyką Zagłady, literaturą i kulturą jidysz, a także współistnieniem wielokulturowym narodów, szczególnie historią i tradycją związków pomiędzy Polakami i Żydami. Publikacje w "Forum Akademickim", "Akcencie", "Słowie Żydowskim" i książkach zbiorowych. Współpracuje z Fundacją Kultury Chrześcijańskiej ZNAK, Zakładem Kultury i Historii Żydów UMCS oraz Ośrodkiem "Brama Grodzka-Teatr NN" w Lublinie.

do druku

poleć stronę