Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Przegląd prasy »

Jidysz wraca do Birobidżanu

The Jerusalem Post


18-04-2007 / AP

W 1934 r. w małej prowincji położonej 5000 mil na wschód od Moskwy, w odległym zakątku Syberii, na granicy z Mandżurią Józef Stalin ogłosił utworzenie Sowieckiego Żydowskiego Obwodu Autonomicznego.


W 1934 r. w małej prowincji położonej 5000 mil na wschód od Moskwy, w odległym zakątku Syberii, na granicy z Mandżurią Józef Stalin ogłosił utworzenie Sowieckiego Żydowskiego Obwodu Autonomicznego.

Autonomia żydowska ze stolicą w Birobidżanie miała był alternatywą dla projektów syjonistycznych, związanych z Mandatem Brytyjskim w Palestynie.
Oficjalnym językiem regionu miał być jidysz, a jego religią – „świecka kultura żydowska”. Podobnie jak w innych Obwodach Autonomicznych, chodziło tu o stworzenie bytu politycznego, który byłby – według sowieckiej formuły – „żydowski w formie, lecz socjalistyczny w treści”.

70 lat później w dawnym Żydowskim Obwodzie Autonomicznym, wśród blisko 200-tysięcznej populacji mieszka 4 tysiące Żydów. Wielu spośród nich żyje w małżeństwach mieszanych, większość straciła nawet mgliste pojęcie o bogactwie żydowskiej kultury, która kiedyś dominowała w tych okolicach. Mimo, że jidysz wciąż jest oficjalnym językiem obwodu, już od dawna stanowi on prywatną dziedzinę dla kilku starców i kilku naukowców.

Od niedawna jednak dr Boris Kotlerman z Centrum Studiów Jidysz na Uniwersytecie Bar-Ilan ma nadzieję, że uda mu się odrodzić kulturę tego regionu, który niegdyś, z 50 tysiacami Żydów, wśród których było wielu intelektualistów, stanowił znaczący ośrodek cywilizacji jidysz.

Na prośbę lokalnej uczelni, Dalekowschodniej Państwowej Akademii Studiów Humanistycznych i Społecznych w Birobidżanie, Kotlerman utworzył międzynarodową letnią szkołę języka i kultury jidysz. Zgłoszenia napływają z  Japonii, Francji, Niemiec, Stanów Zjednoczonych i Izraela. W Akademii powstaje też instytut badawczy poświęcony kulturze i językowi jidysz.
Kotlerman rozpoczął współpracę z birobidżańską akademią w chwili, gdy tamtejsze studia jidysz chyliły się ku upadkowi. Brakowało wykładowców, nie bardzo też wiadomo było dlaczego należy poświęcać czas i energię na studiowanie języka niemal wymarłej kultury. Większość studentów wolałaby zająć się nauką koreańskiego lub chińskiego. Kotlerman twierdzi, że przeważającym argumentem okazało się to, że obwód birobidżański jest jedynym regionem na świecie, gdzie obowiązuje język jidysz.

Historia kultury jidysz w Birobidżanie pod rządami sowieckimi była jednak tragiczna. Mimo początkowego entuzjazmu wobec władz sowieckich, stalinowskie czystki nie oszczędziły Żydów w Obwodzie Autonomicznym. Miejscowi przywódcy ginęli masowo w latach 30-tych, oskarżani o projapońska konspirację.
W drugiej fali czystek, pod koniec lat 40-tych prawie wszystkie instytucje jidysz – szkoły, teatry, wspólnoty – zostały zlikwidowane, z kilkoma wyjątkami, jak na przykład działająca do dziś gazeta „Birobidżaner Stern”.

“Ucisk był szalony” – mówi Kotlerman. „nie było gdzie uczyć się języka, nie było z kim rozmawiać. Nawet Birobidżaner Stern pisał głównie o problemach rolnictwa”.
Dla Kotlemana jest to strata szczególnie dotkliwa, uważa on bowiem, że “kultura jidysz jest diametralnie różna od izraelskiej, ma zupełnie inną narrację, z odmienna literaturą i kodami kulturowymi”.

Mordechaj Szeiner, mówiący w jidysz Izraelczyk, jest jedynym rabinem w Birobidżanie. Posługuje od pięciu lat w jedynej tutejszej synagodze i oczekuje, aż zakończy się remont w trzypiętrowym budynku, przeznaczonym na pierwszą w tym mieście od lat 40-tych szkołę żydowską. Wspólnota żydowska bowiem powoli rośnie, a wraz z nią zainteresowanie dla judaizmu.

Z punktu widzenia Szeinera kultura jidysz ma wartość ze względu na swoje związki z judaizmem, nie zaś przez nawiązanie do przeszłych antyreligijnych tendencji. „Uważam, że nauczanie jidysz bez judaizmu jest bezsensowne. Równie dobrze można by uczyć tureckiego. Jidysz już tu nie ma, zachowały się zaledwie nikłe jego ślady. To, co proponuje Kotlerman nie jest kontynuacją, on przyjeżdża z Izraela i zaczyna tu coś całkiem nowego”.
Ale rabin chętnie wesprze te projekty. „Lecz bez nauki judaizmu to nie ma sensu – zastrzega się. – Gdyby ktoś zaczął uczyć hebrajskiego w Afryce, na pewno byłoby to interesujące, ale czemu miałoby służyć?”

Kotlerman, jako człowiek religijny, zgadza się z tym, jednak podkreśla, że także judaizm bez kultury jidysz wiele traci. Marzy mu się wspólnota mówiąca w jidysz, w której ożyłyby utracone skarby 1000-letniego okresu żydowskiej historii.
“Chciałbym, żeby Birobidżan pojawił się znów na mapach. Bo czemu nie? Nie mówimy o politycznym współzawodnictwie z syjonizmem. Izrael jest górą – i bardzo dobrze. Ale tu mamy do czynienia z inną historią niż ta, którą napisali syjoniści. Wciąż jest się czego uczyć z tragicznych doświadczeń Birobidżanu. Próbowano tu zbudować żydowski świecki nacjonalizm – to była droga donikąd. Ale trzeba badać tę historię i losy ludzi w nią uwikłanych.”

Kotlerman twierdzi, że miejscowa Akademia dysponuje bogatymi, unikalnymi archiwami, które dokumentują żydowską autonomię tego rejonu – architekturę, kulturę, język. Ale generalnie do archiwów rosyjskich dostęp jest niesłychanie trudny. Podobnie jest w Birobidżanie. Wciąż rządzi tu sowiecka mentalność. Niedawno archiwa dokumentujące historię autonomii żydowskiej zostały zastrzeżone na kolejne 25 lat – nikt nie potrafi powiedzieć dlaczego. Lecz o ile wysoka kultura żydowska wraz upadkiem miejscowej wspólnoty niemal całkowicie zanikła, obserwuje się pewne odradzanie się lokalnej odmiany folkloru jidysz.

Pewne wsparcie ze strony władz Żydowskiego Obwodu Autonomicznego dla tego procesu ma swoje źródło w tym, że wobec trwającej w Czeczenii wojny większość narodowych autonomii jest zagrożona.
Akademia zamierza więc sfinansować kurs jidysz, a tutejszy rektor był ostatnio w Bar-Ilan by rozmawiać na temat wymiany naukowej z Izraelem.

Dla Kotlermana ważne jest, że zyska kultura jidysz. Nie bez znaczenia jest też, że Birobidżan mógł kiedyś stać się jedyna alternatywą wobec Izraela. „Miejscowi Żydzi nie czują się w ogóle związani z historią żydowską. Cztery pokolenia po pierwszych osadnikach nie pamiętają, co oni w ogóle tu robią. Myślą, że Żydzi zawsze tu byli.”
Opowiada o profesorze Josefie Lieberbergu z Kijowa, który w 1934 r. przyjechał do Żydowskiego Obwodu Autonomicznego by objąć urząd przewodniczącego miejscowej egzekutywy. Został zamordowany w marcu 1937 r. w czasie, gdy planował właśnie założenie instytutu badawczego dla studiów jidysz. Dziś w Birobidżanie powstaje taki instytut, przy współpracy z macierzystą uczelnią Lieberberga, rozrasta się też gmina religijna.

Może w żydowskim Birobidżanie zostało jeszcze kilka historii do opowiedzenia? Może chociaż niektóre z nich będą mogły być opowiedziane w jidysz?

(Tłumaczenie i opracowanie: Anna Madeyska)

Źródło: Haviv Rettig, Yiddish returns to Birobidzhan, „The Jerusalem Post” , 17.04.2007.

do druku

poleć stronę