Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Przegląd prasy »

Bajka o etrogu

The Jerusalem Post


28-09-2007 / AP

Było to wczesnym rankiem pierwszego dnia Sukot, gdy nadszedł czas odmawiania halelu, z lulawem, etrogiem, mirtem i gałązką wierzby w ręce.


Było to wczesnym rankiem pierwszego dnia Sukot, gdy nadszedł czas odmawiania halelu, z lulawem, etrogiem, mirtem i gałązką wierzby w ręce.

Ale zamiast przeciągać słowa modlitwy, co było jego obyczajem, rabbi Elimelech z Leżajska, który prowadził nabożeństwo, wyraźnie się tego ranka spieszył.

Powodem jego pośpiechu i niecierpliwości był zapach, niemożliwy do pomylenia z jakimkolwiek innym – zapach ogrodu Eden, który napełniał powietrze. Gdy tylko skończyło się poranne nabożeństwo, rabbi zaczął badać, skąd ów cudowny zapach się dobywa. I odkrył, że pachnie tak maleńki etrog pobożnego reb Uriego ze Strzelisk, który stał w kącie bóżnicy. Reb Uri znany był z tego, że codziennie rano żegnał się z żoną i dziećmi zanim przystąpił do modlitwy, gdyż obawiał się, że jego tęsknota za Wszechmocnym może go znienacka zabrać z tego świata.

Reb Uri byl ubogim nauczycielem w chederze, jednak co roku odkładał 50 guldenów, połowę swojej rocznej pensji, by kupić na Sukot wielki, doskonały w kształcie etrog. Ale tej jesieni, na dzień przed Jom Kipur, kiedy właśnie podążał, by dokonać tego zakupu, zatrzymał się w gospodzie. Spotkał tam biednego Żyda – woźnicę, który lamentował w głos, bo padł jego koń – jedyne źródło utrzymania dla jego rodziny. Karczmarz powiedział, że sam ma konia na sprzedaż, a reb Uri bez mrugnięcia okiem dał za niego 45 guldenów. Woźnica, nieprzytomny ze szczęścia, natychmiast wybiegł, żeby zaprzęgać swojego nowego konia, zaś reb Uri wycofał się po cichu, nie chciał bowiem, żeby ktoś dostrzegł jego gest.

Ale zostało mu tylko pięć guldenów. To jednak wystarczyło na mały, niepozorny etrog, ten sam, który teraz w rękach cadyka rozsiewał swą niebiańską woń.

Okazało się bowiem, że ten dobry uczynek – oddanie ubogiemu woźnicy pieniędzy przeznaczonych na kupno etrogu – miał kosmiczne następstwa. Wozak był bowiem nieuczonym Żydem. Chciał podziękować Bogu za odwrócenie złego losu i za nowego konia, ale nie znal żadnej modlitwy. Mógł oddać cześć Wszechmocnemu tylko w jeden sposób: patrząc w niebo trzy razy strzelił z bicza.

Nadszedł Jom Kipur, a święty cadyk Lewi Icchak z Berdyczowa zorientował się nagle, że popycha wóz pełen dobrych uczynków w strone niebieskiego tronu. Już był prawie u celu, gdy nagle wóz się zatrzymał, a jego koło ugrzęzło w stercie żydowskich grzechów. I los Izraela w nadchodzącym roku okazał się całkiem niepewny – dopóki coś nie ruszy wozu z miejsca.

Wtem rozległo się rżenie. Archanioł Michał przyprowadził konia, za którym szedł woźnica ze swoim batem. Koń zostal zaprzężony do wozu załadowanego dobrymi uczynkami, woźnica siadł na koźle i trzasnął z bata. Koń szarpnął wóz, który ruszył, roztrącając stos grzechów i szczęśliwie zajechał przed oblicze Wszechmocnego. Zdrowy i szczęśliwy nowy rok dla Izraela był zapewniony.

(Pełna wersja tej chasydzkiej opowieści znajduje się w książce Nissana Mindela The Story of Tishrei, Kehot Publication Society.)

***

Słowo „etrog” jest szczególne. Ma związek z aramejskim m'ragag, którego hebrajskim odpowiednikiem jest nehmad, oznaczającym to, co pożądane. W Genesis słowo to użyte jest w opisie owocu z Drzewa Wiadomości. Stąd właśnie argument Nahmanidesa, że tym rajskim owocem był etrog.

Związek pomiędzy owocem zjedzonym w ogrodzie edeńskim i tym, którego używa się w Sukot pokazuje Księga Kapłańska 23:40, gdzie aramejskie etrogin, zapisane jako m'ragag, użyte jest w znaczeniu „owoc z drzewa chwały”. Tradycja używania etrogu w Sukot trwa przez tysiąclecia, świadcząc o wytrwałości Żydów w zachowywaniu przykazań. Poza błogosławieństwem, wypowiadanym nad etrogiem w ciągu jednego tygodnia w roku, nie ma właściwie żadnej dobrej racji, żeby uprawiać tę roślinę. Owoc składa się głównie ze skórki, miąższu jest w nim mało i jest straszliwie kwaśny. Drzewko etrogowe jest wrażliwe na przemarzanie, upał, suszę, szkodniki, bakterie i wirusy. Roślina wytrzymuje co najwyżej 25 lat, potem obumiera, a często dzieje się to jeszcze przed upływem dziesięciu lat.

Etrog, podobnie jak cytryna ( Citrus medica), jest tropikalnym drzewem, ale nawet w zimnym klimacie można je hodować w domu. Na pierwsze owoce trzeba czekać cztery do pięciu lat. Zgodnie z prawem żydowskim, dopiero w czwartym roku zbiorów można uzywać owoców do jedzenia, do odmawiania błogosławieństw na Sukot i do wszelkich innych celów. Ogromną zaleta etrogu jest zapach. I to on wynagradza wszystkie kłopoty związane z hodowlą tej rośliny.

(Tłumaczenie i opracowanie: Anna Pawlikowska)

Zob. też:
26.09.2007
Wydarzenia Od jutra święto Sukot;
09.10.2006 Przegląd prasy To szczególne święto Sukkot

Źródło: YEHOSHUA SISKIN, The tale of the etrog, „The Jerusalem Post” , Sep 25, 2007 .

do druku

poleć stronę