Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Wydarzenia »

Izraelska ambasada o zniszczonej studni


15-02-2012 / MF

Zvi Rav-Ner, ambasador Izraela w Polsce musiał tłumaczyć się w MSZ z zniszczenia przez izraelską armię beduińskiej studni, którą wyremontowała Polska Akcja Humanitarna.


Jedna z odrestaurowanych przez PAH cystern na wodę, obok jej właściciel (fot. Internet)

Jedna z odrestaurowanych przez PAH cystern na wodę, obok jej właściciel (fot. Internet)

O interwencji MSZ i wezwaniu izraelskiego dyplomaty poinformował wiceminister spraw zagranicznych Jerzy Pomianowski. „Podczas rozmowy wyraziłem zaniepokojenie działaniami władz izraelskich” – oświadczył.

Chodzi o ujawnioną wczoraj przez „Gazetę” akcję izraelskiego wojska w beduińskiej osadzie Rahava w południowym Hebronie na okupowanym przez Izrael Zachodnim Brzegu Jordanu. W poniedziałek nad ranem wojskowe buldożery zrównały ją z ziemią. Zburzono także jedną z kilku cystern zbierających wodę, które wyremontowała Polska Akcja Humanitarna, za pieniądze MSZ.

Nie wiemy jak akcję wojska uzasadniał ambasador Rav-Ner. Wiadomo jednak, że osada leży w tzw. „strefie C”, czyli na terytorium, gdzie na każdą inwestycję budowlaną, a nawet na wzniesienie kurnika czy rozbicie namiotu trzeba mieć zezwolenie wojska. Strefa ta rozciąga na dwóch trzecich terytoriów okupowanych. Budynki wzniesione tam bez zgody, której otrzymanie jest praktycznie niemożliwe, są regularnie wyburzane.

By wybudować studnię mieszkańcy terenów okupowanych potrzebują dodatkowo zgody komisji izraelsko-palestyńskiej (tę zgodę Izrael może zawetować), a także zgody 13 departamentów Izraelskiego Urzędu Administracji Cywilnej. Formalności trwają średnio pięć lat, ponad 94 proc. podań jest odrzucanych. Tymczasem wznoszone na Zachodnim Brzegu żydowskie osiedla mają nieograniczony dostęp do wody. Właśnie dlatego organizacje międzyrządowe oskarżają Jerozolimę o stosowanie „wodnego apartheidu”.

Michała Sobelman, rzecznik ambasady Izraela w Warszawie, oświadczył: „Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że źródła wody stanowią jeden z najtrudniejszych problemów w dziejach konfliktu na Bliskim Wschodzie. Jednakże ostatnie nasze działania w żaden sposób nie stanowią naruszenia umowy izraelsko-palestyńskiej z września 1995 roku. Niekontrolowana próba wykopania studni na pustyni, zazwyczaj nie rozwiązuje żadnego problemu, natomiast doprowadza do powstania znacznie groźniejszych komplikacji, przede wszystkim do zanieczyszczenia i zasolenia cennych wód podziemnych, a w konsekwencji do zniszczenia istniejących już studni.”

W dalszej części oświadczenia czytamy: „Każda próba wywiercenia nowej studni musi zostać zbadana, a następnie zatwierdzona przez Komisję Międzynarodową, w której zasiadają zarówno przedstawiciele Izraela, Autonomii Palestyńskiej, a także Unii Europejskiej, Rosji i Stanów Zjednoczonych. Nie chodzi tu zresztą jedynie o kwestię prawną, daleko ważniejszy jest aspekt ekologiczny. Jako pouczająca lekcja, pokazującą do czego może doprowadzić niekontrolowana budowa nowych studni, może posłużyć frapujący casus Strefy Gazy. Wycofując się w 2005 r. Izrael pozostawił tam 1500 studni wody pitnej. Od tego czasu Palestyńczycy w sposób piracki wykopali prawie 5 tysięcy dodatkowych, zanieczyszczając już istniejące: w rezultacie spośród przeszło 6 tys. studni zaledwie 300 jest dziś w użyciu” – twierdzi Sobelman. Podkreśla, że „Izrael dostarcza władzom Autonomii większą ilość wody, niż przewiduje to dwustronna umowa z roku 1995.” (za „Gazetą Wyborczą”)

do druku

poleć stronę