Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Przegląd prasy »

Matsiyahu bez brody

JTA - Global News Service of the Jewish People


18-12-2011 / AP

 Znany i popularny gwiazdor muzyki regge i rap, nowojorski chasyd Matsijahu, oświadczył we wtorek, że się „nawrócił”. Na Twitterze opublikował swoja fotografię bez charakterystycznej długiej brody i napisał: „Koniec z chasydzką gwiazdą regge”.


Matthew Paul Miller, znany jako Matsiyahu, wykonawca muzyki alternatywnej, a przy tym bezkompromisowy wyznawca ortodoksyjnego judaizmu, cieszy się wielką popularnością zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie.

Na Twitterze zamieścił dwa swoje zdjęcia, na których nie ma już brody i jarmułki, co było dotychczas jego znakiem rozpoznawczym. Wytłumaczenie tych ilustracji pojawiło się dwie godziny później.

„Kiedy 10 lat temu stałem się religijny, był to bardzo naturalny i całościowy proces” – napisał muzyk. „Czułem, że aby się stać dobrym człowiekiem potrzebuję zasad – bardzo wielu – bo inaczej mógłbym rozlecieć się na kawałki. Nawróciłem się”.

Religijna droga Matsiyahu była przedmiotem spekulacji i fascynacji mediów. Urodził się w rodzinie praktykującej tzw. judaizm rekonstrukcjonistyczny uznający obyczaje żydowskie, lecz odrzucający duchowość żydowską. Po powrocie z Izraela, gdzie „odkrył swoje żydowskie korzenie”, w 2000 r. związał się z Chabadem, ultraortodoksyjną organizacją chsydzką.

Cztery lata później, po swoim debiucie płytowym, którym był album "Shake Off the Dust ... Arise", Matsiyahu zaczął coraz częściej występować w dużych amerykańskich stacjach telewizyjnych, ale także na imprezach żydowskich.

W beat-boxingowej aranżacji wykonywał teksty zaczerpnięte z żydowskiej liturgii, występował w chasydzkim chałacie i czarnym kapeluszu. Był najbardziej rozpoznawalnym przedstawicielem tradycyjnego judaizmu w mainstreamowych mediach.

W jego publicznych wystąpieniach chasydyzm grał zawsze główną rolę. Organizatorzy jego tras koncertowych zawsze opracowywali je tak, by uwzględnić szabat, skrupulatnie obchodzony przez Matsiyahu.

Nie dalej, jak w czasie ostatniego weekendu, pozycja Matsiyahu jako kulturalnej ikony chasydyzmu wydawała się niewzruszona. W amerykańskim kanale Bravo TV zaprezentowano krótki film przedstawiający koszerne party w stylu wegańskim w domu muzyka. Wiele uwagi poświęcono w filmie zawiłościom zasad przygotowywania koszernych dań.

Jednak już wcześniej duchowe poszukiwania Matsiyahu przyciągały uwagę publiczności. W 2007 r. wystąpił z Chabadu, co wzbudziło spore zainteresowanie mediów.
„Moje pierwsze kroki zaprowadziły mnie do sekty lubawiczerów [organizację Chabad powołali chasydzi lubawiccy]. Ale od dziś niekoniecznie muszę się z nią identyfikować” – mówił Matsiyahu w 2007 r. „Jestem naprawdę religijny, ale im więcej się dowiaduję o innych typach żydostwa, tym mniej chciałbym siebie wyłączać”.

“Matsiyahu nigdy nie był częścią powszechnego nurtu naszego ruchu” – powiedział później dziennikowi „Haaretz” zwierzchnik Chabadu. „Być może poczuł, że jego członkostwo w Chabadzie powodowało, żeon sam był poddawany szczegółowej analizie i ocenie”.

Matsiyahu zaczął zatem poznawać inne nurty chasydyzmu, wśród nich karlinerów – grupę chasydzką powołującą się na dziedzictwo Aarona z Karlina, znaną dziś z tego, że kultywuje bardzo głośną modlitwę. Nie to jednak było powodem porzucenia Chabadu, wyznał muzyk w 2008 r., lecz „brak poczucia przywiązania do jednej drogi czy jednego kierunku, otwarcie na wiele różnych kierunków w obrębie judaizmu”.

Opublikowane w ubiegłym tygodniu oświadczenie piosenkarza nie wydaje się ostateczne. Nie musi oznaczać odrzucenia przynależności do judaizmu czy nawet do ruchu chasydzkiego. Co najwyżej wskazuje na nowy etap duchowych poszukiwań.
“Przygotujcie się na wspaniały rok wypełniony muzyką odrodzenia” – napisał Matsiyahu w swoim oświadczeniu. „A ci, których martwi widok mojej ogolonej twarzy, niech się nie przejmują... To jeszcze nie jest zupełny koniec mojego zarostu”...

Dwa dni później w wywiadzie dla programu Souncheck nowojorskiego radia WNYC Matsiyahu powiedział więcej o swojej brodzie.
Zapuścił ją, gdy zaczął być pobożny dziesięć lat temu. Jak mówi, było to związane z kabalistycznym nauczaniem mówiącym, że noszenie brody jest oznaką trzynastu boskich właściwości miłosierdzia. Obawiał się, że jeśliby zgolił brodę, nie byłby włączony w błogosławieństwo miłosierdzia. Teraz, dzięki „odkryciom” ostatnich kilku tygodni, uważa to przekonanie za niedorzeczne.

„Ostatnio uświadomiłem sobie, że jeśli się rozumie, czym jest Boże miłosierdzie, to cóż to może mieć wspólnego z moim goleniem się albo nie goleniem. W ciągu ostatnich kilku tygodni parę rzeczy sprawiło, że zacząłem przechodzić wielką przemianę, być może największą w moim życiu. Objawiło mi się mnóstwo spraw i bardzo wiele zrozumiałem wyraźnie. Uświadomiłem sobie właśnie coś takiego, że te moje lęki, że sama myśl, że Boże miłosierdzie może zależeć od tego, czy się golę czy nie, to jest idiotyzm. I teraz chciałbym polegać na sobie samym, na tym, że jeśli zasługuję na Boże miłosierdzie, to broda nie ma znaczenia”.

Gdy zaś prowadzący program wyraził sugestię, że życie Matsiyahu zawiera w sobie pewną sprzeczność, muzyk odparł:
„Jedno chciałbym powiedzieć na temat sprzeczności. Otóż – cała rzecz w sprzecznościach. Zrozumiałem, że na wszystko można patrzeć z różnych stron. Bardzo nam łatwo przychodzi mówienie, co jest czarne, a co białe, szufladkowanie wszystkiego. Tymczasem wszystko jest zmieszane ze sobą, taki właśnie jest świat – mieszanka różnych rzeczy”. (Za JTA)

Źródło: Reggae star Matisyahu sheds signature beard; Matisyahu: Biggest transformation of my life, „JTA - Global News Service of the Jewish People” , December 14, 2011.

do druku

poleć stronę