Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Sylwa »

Niemcy walczą z prawicowym ekstremizmem


25-11-2011 / MF

Najwyżsi urzędnicy niemieckich służb bezpieczeństwa zeznawali w poniedziałek przed Komisją Spraw Wewnętrznych Bundestagu ws. serii zabójstw tureckich imigrantów z lat 2000-2007, za którymi stoi – jak się uważa – grupa niemieckich neonazistów. W związku z oburzeniem polityków i społeczeństwa coraz częściej mówi się o wszczęciu procedury delegalizacji skrajnie prawicowej Narodowodemokratycznej Partii Niemiec.


Podejrzani o sprawstwo serii morderstw: Uwe Böhnhardt, Uwe Mundlos i Beate Zschäpe (fot. Internet)

Podejrzani o sprawstwo serii morderstw: Uwe Böhnhardt, Uwe Mundlos i Beate Zschäpe (fot. Internet)

W latach 2000-2007 w wyniku serii morderstw zginęło w Niemczech dziewięciu imigrantów, głównie pochodzenia tureckiego, oraz niemiecka policjantka – o sprawstwo podejrzana jest organizacja Narodowosocjalistyczne Podziemie (Nationalsozialistischer Untergrund, NSU). Ofiarami ataków padli właściciele małych firm (sklepów spożywczych, ślusarni, zakładów krawieckich, kafejek internetowych, lokali gastronomicznych z kebabami), wszystkie morderstwa miały miejsce w biały dzień, a strzały zostały oddane z tej samej broni. Według rodziców jednej z ofiar, tureckiego imigranta, który pracował w kafejce internetowej, początkowo policja podejrzewała, że za morderstwa odpowiedzialna jest jedna z zagranicznych zorganizowanych grup przestępczych. W jednym z ataków zginęła policjantka Michéle Kiesewetter, a jej partner został ciężko ranny.

Grupa podejrzewana jest również o zorganizowanie zamachu bombowego, a według Prokuratora Generalnego Niemiec, Rainera Greisbauma, ma powiązania z niemieckimi neonazistami. Organy ścigania zidentyfikowały trzech podejrzanych, Uwe Böhnhardta, Uwe Mundlosa i Beate Zschäpe, którzy zostali oskarżeni o zabójstwa i usiłowania zabójstwa. Przypuszczalnie to niedociągnięcia w niemieckim kontrwywiadzie spowodowały, że główni podejrzani zdołali zniknąć w 1998 r., pomimo tego, że byli latami obserwowani przez służby specjalne w Turyngii. Policja trafiła na ich ślad ponownie w listopadzie tego roku – 4 listopada Mundlos i Böhnhardt obrabowali bank, po czym – jak twierdzi policja – popełnili samobójstwo. W kilka dni później (11 listopada) Zschäpe zgłosiła się sama i przyznała się do stawianych jej zarzutów: odpowie za morderstwa, usiłowanie morderstwa, podpalenia i przynależność do organizacji terrorystycznej. Policja dotarła do listy planowanych celów, na której znajduje się 88 nazwisk, w tym dwóch prominentnych członków Bundestagu i przedstawicieli tureckich i islamskich.

W niemieckim parlamencie została powołana specjalna komisja spraw wewnętrznych, która zajmuje się sprawą – w jej skład wchodzą przedstawiciele wszystkich pięciu klubów poselskich, którzy domagają się jak najszybszego wyjaśnienia okoliczności zamordowania dziewięciu imigrantów oraz policjantki. Przewodniczący komisji, Wolfgang Bosbach (CDU), po wielogodzinnym posiedzeniu stwierdził, że nigdy dotąd nie widział tak wielkiej liczby błędów w prowadzeniu śledztwa. Szef niemieckiego MSW, Hans-Peter Friedrich, po zamkniętej sesji nadzwyczajnej komisji poinformował, że obecnie prowadzi się dochodzenie w sprawie kolejnych 9 osób, które mogą być zamieszane w serię morderstw. Obok Friedricha udział w nadzwyczajnej sesji wzięli także m. in.: szef niemieckiego kontrwywiadu (BfV) Heinz Fromm oraz prezes Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) Jörg Ziercke.

W zeszły piątek szef MSW zaproponował, aby stworzyć centrum obrony przed prawicowym terroryzmem oraz bazę wymiany informacji o środowiskach skrajnie prawicowych – propozycja została zaakceptowana przez komisję. Nie tylko w Niemczech zauważono, że organizacje ultraprawicowe rosną w siłę – według magazynu "Foreign Affairs" ponad 99% zamachów w UE organizują prawicowi ekstremiści. Dane dotyczące europejskich zamachów podał do publicznej wiadomości „Global Public Square”, powołując się na raport UE o sytuacji terroryzmu w Unii, według którego w 2009 r. z 294 ataków terrorystycznych przeprowadzonych w Europie tylko jeden zorganizowany był przez islamistów. W 2010 r. w Europie miało miejsce 249 ataków, z których trzy były dziełem islamistów. Najwięcej zamachów zorganizowały organizacje separatystyczne. Jak przyznał minister spraw wewnętrznych Saksonii Markus Ulbig (CDU), życie niemieckich obywateli jest o wiele bardziej zagrożone przez skrajną prawicę niż islamistów.

Jak przypomina „Global Public Square”, muzułmanie stanowią zaledwie 3% europejskiej populacji, a do 2025 roku będzie ich między 5 a 8 % i ich procentowy udział w populacji Europy przestanie wzrastać. Pomimo tego ilość incydentów antyislamskich w Europie wzrasta – jak podkreśla miesięcznik "Foreign Affairs", „dzisiejsza europejska skrajna prawica uznaje Europę za bastion białej cywilizacji. Dla niej globalizacja, imigracja i Islam (...) grożą całej tej białej cywilizacji. Wszyscy (przybysze) są wrogami, bo zagrażają <czystości> kulturowej kontynentu i jego kulturze”.

Niedopatrzenia w prowadzenie śledztwa ws. serii morderstw w Niemczech prowadzą obecnie do spekulacji, że w zabójstwa i inne przestępstwa zamieszani byli pracownicy Urzędu Ochrony Konstytucji i ich informatorzy. Zdaniem Wolfganga Wielanda (z partii Zielonych), jeśli śledztwo nie przyniesie konkretnych wyników, trzeba będzie powołać komisję śledczą oraz specjalnego śledczego. Prokuratura w Karlsruhe nie znajduje jak dotąd odpowiedzi na pytania nurtujące niemieckich polityków i społeczeństwo – jej rzecznik poinformował w poniedziałek, że nie znaleziono dotąd żadnych punktów uzasadniających tezę, że służby specjalne współpracowały z neonazistowską komórką terrorystyczną w Zwickau, gdzie w domu, który spłonął w wybuchu, znaleziono płytę DVD z 15-minutowym filmem Podziemia Narodowosocjalistycznego (NSU).

Niemieccy posłowie niejednokrotnie zabierali głos na temat afer w niemieckich służbach specjalnych. Posłanka lewicowej partii Die Linke, Ulla Jelpke, stwierdziła, że prawicowy terroryzm traktowano latami pobłażliwie, chociaż na ten temat regularnie dyskutowano w Bundestagu. Obecnie uwaga posłów skupiła się również na skrajnie prawicowej Narodowodemokratycznej Partii Niemiec – Unii Ludowej (NPD), która mogła mieć związek z zabójstwami.

Prokurator generalny Brandenburgii Erardo C. Rautenberg w wywiadzie dla DPA powiedział, że w jego ocenie komunikaty NPD niewiele się różnią od komunikatów NSDAP i razi go, że skrajna prawica szerzy swoją ideologię za pieniądze podatników. Jako legalna partia polityczna NPD ma do tych pieniędzy prawo, a „tej nieznośnej sytuacji można położyć kres jedynie przez jej zdelegalizowanie” – mówi Rautenberg i dodaje, że "jest to jak najbardziej do przeprowadzenia". Zaprzeczył, jakoby przed wszczęciem procedury delegalizacyjnej trzeba było z NPD usunąć wszystkich informatorów Urzędu Ochrony Konstytucji: „Mam wrażenie, że przywódcy NPD dokładnie wiedzą, kto z ich kręgów pracuje dla Urzędu Ochrony Konstytucji i być może nawet celowo rozpowszechniają fałszywe informacje”.

Szef hamburskiego Urzędu Ochrony Konstytucji Manfred Murck przyznał, że rozumie krytykę pod adresem kontrwywiadu, "gdy seria morderstw, którą Republika zajmowała się przez wiele lat, nagle ukazuje się w zupełnie innym świetle. (...) To zrozumiałe i usprawiedliwione, że zadaje się pytania i wysuwa pierwsze zarzuty". Murck uważa też, że należy wyciągnąć konsekwencje, jeżeli okaże się, że zostały popełnione błędy a w grę wchodzą nieuwaga czy nawet świadome działanie wbrew przepisom. Równocześnie zaprzeczył, jakoby Urzędy Ochrony Konstytucji zaniedbywały problem skrajnie prawicowego ekstremizmu. „Kto tak uważa, ten albo przez ostatnie dziesięć lat nic nie rozumiał, albo ignoruje nasze sukcesy” – powiedział. Przyznał, że służby skupiły się na terroryzmie o podłożu islamistycznym: „Tego od nas wymagano i to było konieczne, ale nie można nam zarzucić, że zignorowaliśmy problem skrajnej prawicy. Nie zignorowaliśmy również problemu skrajnej lewicy” – stwierdził.

Wszczęcia długo odwlekanego procesu zdelegalizowania działalności NPD domaga się również bremeński senator spraw wewnętrznych Ulrich Mäurer (SPD). W wywiadzie dla DPA wyraził zadowolenie, że kraje związkowe rządzone przez CDU sygnalizują, że są gotowe poprzeć te plany. To według niego pierwszy krok. „Uważam, że można się podjąć tego ryzyka” – twierdzi. Dalej senator z Bremy przypomniał, co już zostało zrobione w polityce, aby zahamować skrajnie prawicową przemoc. Wymienił wprowadzenie środków prewencji i kampanie uświadamiające oraz programy oferujące pomoc dla osób pragnących opuścić szeregi skrajnej prawicy. Nie przeczy, że można zrobić jeszcze więcej i lepiej.

Opracowanie: Małgorzata Urszula Fortuna
 

Źródła:
- Onet.pl
- Wikipedia

do druku

poleć stronę