Forum
   
Forum

Polecamy

Nowoczesna parafia

Papieże wobec kwestii żydowskiej

Ochrona życia – prawo a edukacja

Dekalog demokracji

Młodzi o przeszłości i przyszłości

Deklaracja europejska

Deklaracja europejska Chrześcijan Żydów i Muzułmanów

Przeciwko antysemityzmowi

Indeks nazwisk

Indeks tematów

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Punkt widzenia »

Izrael – państwo demokratycznie czy teokratyczne?

Shaul Arieli, Haaretz


06-07-2011 / MF

Czy Izrael powinien być państwem demokratycznym, w którym mniejszości etniczne mają równe obywatelskie prawa, czy też etnokracją dla Żydów, którzy wierzą, że ich prawo do Ziemi Obiecanej jest ważniejsze od innych praw człowieka?


Shaul Arieli (fot. Internet)

Shaul Arieli (fot. Internet)

Jeżeli w Izraelu ktoś jeszcze wierzył, że społeczeństwo żydowskie wciąż skupia się na zagadnieniach obronności kraju czy liczby osiedli, które trzeba ewakuować, został wyprowadzony z błędu przez zwolenników rabina Liora. Prawdziwy spór dotyczy obrazu izraelskiego społeczeństwa i charakteru rządów w kraju – konflikt z Palestyńczykami to tylko pole dla kształtowania stanowiska w tej kwestii.

Kto ma większą władzę? Instytucje państwowe i demokratycznie wybrani urzędnicy, czy rabini, podejmujący decyzje zgodnie z Torą? Były Naczelny Rabin Izraela, śp. Szlomo Goren, tak wyraził stanowisko tych, którzy uznają prymat prawa rabinicznego: "Nie może istnieć takie prawo państwowe, które mogłoby zmienić naszą pozycję i nasze prawa, ponieważ te wyznaczone zostały przez Torę".

Czy Izrael powinien być państwem demokratycznym, w którym mniejszości etniczne mają równe obywatelskie prawa, czy też etnokracją dla Żydów, którzy wierzą, że ich prawo do ziemi Izraela jest ważniejsze od innych praw człowieka? Jak mówi rabin Zvi Jehuda Kook, "ta ziemia jest nasza i nie ma tutaj żadnych ziem arabskich. Cały obszar, którego granice zostały wyznaczone przez Biblię, należy do rządów Izraela. Takie są decyzje Bożej polityki, z którą żadna ziemska polityka nie może się równać”.

Podczas prac nad petycją do Najwyższego Sądu przeciwko założeniu osady Elon More w 1979 roku [osada ta leży w centralnej górzystej części Samarii, na północny zachód od miasta Nablus w otoczeniu terytoriów Autonomii Palestyńskiej; założona została w 1979 roku przez osadników żydowskich – przyp. red.], Menachem Felix, jeden z przywódców Gush Emunim [izraelskiej organizacji politycznej o charakterze nacjonalistycznym i mesjanistycznym, promującej osiedlanie się Żydów na terytorium Autonomii Palestyńskiej – przy. red.], twierdził, że inicjatywa zakładania żydowskich osiedli jest realizacją biblijnego planu: "Ustanowię granice twego kraju od Morza Czerwonego do morza filistyńskiego, od pustyni aż do Rzeki. Oddam w ręce wasze mieszkańców tego kraju, a ty ich przepędzisz spośród was" (Wj 23, 31). Wtedy, w 1979 roku, ludzie nie zdawali sobie jeszcze sprawy, że w tych słowach kryje się wizja świata odmienna od tej, którą proponowali świeccy syjoniści, tacy jak Chaim Weizmann czy Ze’ev Jabotinsky. Z reprezentowanego przez Felixa światopoglądu wynika m. in., że Żydzi w ziemi Izraela mają inne prawa, niż Arabowie.

Jeszcze w tym samym roku Icchak Rabin powiedział: "Organizacja Gush Emunim to najstraszliwsze zjawisko, jakie widziałem – to rak w organizmie izraelskiej demokracji”. Jego słowami nikt się wówczas nie przejął.

W przeddzień wycofania się ze Strefy Gazy, Hillel Weiss [izraelski literaturoznawca – przyp. tłum.] powtórzył mesjanistyczne przesłanie Gush Emunim w słowach: "Źródłem władzy w państwie żydowskim nie jest ani Kneset, ani zasady państwa prawa ani rząd, ale wieczny Bóg Izraela. Tak długo, jak Kneset i jego instytucje reprezentują istotę wiecznego Izraela, ich działalność jest uzasadniona. Jeśli tego nie robią, są nielegalne".

Nie wszyscy zwolennicy kolonizacji poparli Weissa i jego punkt widzenia. Ze’ev Hever, „buldożer” narodowo-religijnego osadnictwa, powiedział, że "można dopuścić do sytuacji, w której w przypadku bardzo trudnych warunków trzeba się wycofać... ale bez jakiegokolwiek kwestionowania prawa do ziemi." Hever, razem z Yesha Council [organizacji nadzorującej osadnictwo żydowskie w Judei, Samarii i Gazie – przyp. tłum.], wydatnie przyczynił się do bezkonfliktowego wycofania się ze Strefy, przepłacił to jednak wykluczeniem ze środowiska działaczy.

W kilka lat po opuszczeniu Strefy Gazy, w 2008 roku, jeden z szefów frakcji syjonistycznej, Hanan Porat, powiedział, że syjonizm to nic innego jak "ustanawianie królestwa kapłanów i świętego ludu, przywracanie Syjonowi boskiego ducha, tworzenie królestwa w domu Dawida i odbudowywanie Świątyni". Tymczasem izraelskie społeczeństwo woli oglądać reality show, takie jak „Big Brother”, a swoją siłę zachowało na protesty na Facebooku i walkę o cenę serka wiejskiego.

Warto przypomnieć sobie filozofię Theodora Herzla, który miał coś do powiedzenia także w tej sprawie. W swojej książce Der Judenstaat, Herzl pisał: "Czy doprowadzimy do teokracji? Nie! Nie dopuścimy, aby teokratyczne zapędy naszych religijnych przywódców rosły w siłę. Będziemy wiedzieć, jak zatrzymać ich w synagogach. Będą bardzo poważani, ale nie powinni ingerować w sprawy państwa, aby nie sprowadzili na siebie trudności wewnętrznych i zewnętrznych".

Jeżeli nie docenimy i nie zastosujemy się do słów Herzla, uczestnicy zamieszek w Jerozolimie nie zatrzymają się w Sądzie Najwyższym. Prędzej zaprowadzą nas wszystkich raz jeszcze do Masady.

Tłumaczenie i opracowanie: Małgorzata Urszula Fortuna

Tekst oryginalny ukazał się na stronach Haaretz’u 6 lipca 2011 roku.


Shaul Arieli – urodzony w Aszkelonie w 1959 r., uważany jest za "encyklopedię" izraelsko-palestyńskiego procesu politycznego. Jeden z czołowych ekspertów Izraela ds. wytyczenia przyszłej granicy izraelsko-palestyńskiej. Arieli służył jako dowódca brygady w Strefie Gazy – w ramach służby wojskowej był odpowiedzialny za przygotowanie oficjalnych negocjacji z Palestyńczykami. Służył również jako szef Tymczasowej Administracji Porozumienia w rządzie Rabina i szef Administracji Pokoju w rząd Baraka. Od przejścia na emeryturę wojskową w 2001 roku, Arieli poświęcił się działaniom na rzecz porozumienia izraelsko-palestyńskiego i był jednym z negocjatorów w procesie, który doprowadził do Inicjatywy genewskiej w grudniu 2003 roku. (Źródło: oficjalna strona autora)

do druku

poleć stronę